Karol był najszybszy w Polsce, ale na mistrzostwa świata nie pojedzie

Karol Zalewski na mistrzostwa świata do Kataru nie pojedzie. Fot. archiwum zawodnika/FaceBook

Czy może być tak, że najlepszy w ostatnim czasie polski sprinter nie pojedzie do Doha na Mistrzostwa Świata? Niestety tak. A piszemy o tym, ponieważ sprawa dotyczy pochodzącego z Reszla Karola Zalewskiego.


Karol jest jednym z najbardziej utalentowanych sprinterów w Polsce, rekordzistą Europy i świata, ale niestety zabraknie go w Katarze. Dlaczego zabrakło powołania dla zawodnika, który w ubiegłym roku wydatnie przyczynił się w sukcesie polskiej sztafety 4×400 m, która nie tylko pokonała bezwzględnych faworytów – Amerykanów, ale ustanowiła przy okazji nowy halowy rekord świata?

Zawodnik próbuje wyjaśnić sytuację na swoim profilu na Facebooku: „Minęło już kilka dni odkąd wypłynęła informacja na temat powołań na Mistrzostwa Świata w Doha, dla mnie dość szokująca” – pisze na swoim „wallu” Karol Zalewski. – „Na początku pomyślałem, że to jakaś pomyłka, bo przecież po zmianie przepisów IAAF dotyczących kwalifikacji na imprezy mistrzowskie, według przepisów, byłem wysoko w rankingu i powinienem dostać „zaproszenie” z IAAF, o których tak ostatnio głośno. Po drugie kwalifikuje się w tym roku najlepszym wynikiem na 400 m wśród panów w Polsce, do tego dochodzi medal Mistrzostw Polski i udział w sztafecie mixed 4×400 na World Relays w Yokohamie, gdzie padł rekord Europy i „dostaliśmy” przepustkę na wspomniane wcześniej Mistrzostwa Świata.”

Dalej najlepszy ostatnio sprinter polskiej kadry obarcza zaistniałą sytuacją trenera kadry Józefa Lisowskiego. – Niestety okazuje się, że „starania” kolegi Lisowskiego, o których długo by opowiadać, doprowadziły do takiego toku zdarzeń, że do sztafety mixed 4×400 na MŚ w Doha, zamiast mnie został powołany jego zawodnik Łukasz Krawczuk, który w bezpośrednim starciu nigdy ze mną nie wygrał. Co tak naprawdę się wydarzyło? W ostatnich kilku dniach poproszono mnie o wstrzymanie się z komentarzem tejże sytuacji z tego względu, że sprawa miała być w toku. Ale jak to powiedział szef szkolenia Krzysztof Kęcki w rozmowie telefonicznej z moim trenerem „mleko się rozlało” – komentuje reszelanin.

Po mieszanej reakcji internautów na swój wpis, Zalewski zastrzega, że nie krytykuje kolegów ze sztafety. – „Każdy z nas biega na tyle na ile jest przygotowany, zawsze dając z siebie 100 procent” – napisał w kolejnym poście. – „Pisząc o tym, że mam lepszy czas od chłopaków, nie miałem na celu obrażania ich, ani wywyższania siebie. Drugi rok z rzędu mam najlepszy wynik w Polsce na 400m i to jest suchy fakt, a w mojej wypowiedzi posłużył jako argument.

PZLA tłumaczy decyzję zarządów tym, że Karol nie stawił się na czas na jedną ze zbiórek, za co został ukarany miesięczną karą w zawieszeniu na sześć miesięcy. – Na tej podstawie nie został powołany do reprezentacji. Typowo względy sportowe zadecydowały, że nie jedzie – powiedział dla tvpsport.pl Krzysztof Kęcki.

red.