Piotr Szakal na czele, ale i tak wycofa się z rajdu?

Fot. archiwum P. Szakala

W ubiegłą niedzielę (20.10) Piotr Szakal ze swoim pilotem Natalią Laskowską zaliczył kolejny udany start w tym sezonie. Tym razem w Szczepankowie koło Lubawy podczas 6. rundy Mistrzostw Ziemi Lubawskiej. Mimo trzeciego miejsca rajdowiec z Korsz nie wyklucza… wycofania się z dalszej jazdy.


Piotr Szakal, już na spokojnie, tak relacjonuje ubiegłotygodniowy start: – To była przedostatnia runda mistrzostw, w których tym razem walczymy o wicemistrzostwo w klasie. Jadąc tam wiedzieliśmy tylko tyle, że będzie trudno coś wywalczyć. Szczepankowo, nieznana trasa w praktyce, a widziana tylko na filmiku i mapce od organizatora. Wstępnie było widać, że na trasie będzie dominowała duża prędkość, której niestety nie posiadamy. Nie mogliśmy się poddać, więc planem było nadrabiać straconą prędkość na prostych, ryzykując bardziej niż zawsze prędkością w zakrętach.

Przez całą prawie 200-kilometrową podróż na rajd Piotr był zdenerwowany. Po załadowaniu auta na lawetę okazało się, że co najmniej jedno koło jest uszkodzone, chociaż wcześniejszy przegląd tego nie wykazał. Dopiero na rajdzie zawodnik mógł dokładnie przyjrzeć się usterkom i ewentualnie naprawić je. Na szczęście udało się to przed rozpoczęciem rajdu. – Po zapoznaniu się z trasą wiedzieliśmy, że jest kilka miejsc, w których po nawet najmniejszym błędzie można dachować czy „zdjąć” słup oświetleniowy lub skończyć dosłownie wśród drzew w lesie – opowiada Piotr. – Jak zawsze pierwszy przejazd jechaliśmy na 80-90% aby przyjrzeć się dokładniej trasie i niestety już wtedy Natalia usłyszała „nowy dźwięk” naszej hondy, co było niepokojące.

Na kolejnym przejeździe załoga Szakal Rally Team nie odpuszczała. Na wyjściu z jednego z ostrych zakrętów minęła się ze ścianą budynku o przysłowiowy włos i to nie przy prędkości 50 km/h (!). Pomimo to, dwójka z hondy civic uważała przejazd za udany. Kolejne były równie ryzykowne i szybkie, a fragment z zakrętem i wcześniej „obejrzaną z bliska ścianą” był głośniej opisywany przez Natalię.

W końcówce rajdu „nowe dźwięki” hondy dały znać o sobie. – Niestety oprócz uszkodzonego węża chłodzenia okazało się, że mamy awarię silnika, która uniemożliwia dalszą szybką jazdę – mówi kierowca z Korsz. Mimo problemów z kołami, układem chłodzenia i ostatecznie awarią silnika załoga SRT zakończyła rajd na 3. miejscu w klasie oraz w połowie klasyfikacji generalnej. – Teraz czas na sprawdzenie, jak uszkodzony jest silnik. Jeżeli jest to poważna awaria to ze względów finansowych będzie to dla nas koniec sezonu, w którym walczymy m.in. o utrzymanie 1. miejsca w klasie oraz 1. miejsca w klasyfikacji generalnej Szutrowego Pucharu Automobilklubu Warmińskiego. Najprawdopodobniej oznaczać to również będzie całkowite zrezygnowanie z rajdów – kwituje Piotr Szakal.

Marek Szymański

MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: redakcja@nowiny24.net