Migawki z przeszłości i teraźniejszość na scenie. Dekada nadziei z Iskierką

fot. Andrzej Marzewski

Dokładnie 10 lat temu do Domu Kultury w Pieckach przyszła Zofia Chrostek z prośbą o udostępnienie sali na zebranie grupy emerytów. Powiedziała, że zamierzają odegrać kilka scenek rodzajowych dla uatrakcyjnienia spotkania i poprosiła o udostępnienie mikrofonów oraz sprzętu nagłaśniającego. Prośba została spełniona, a po zakończonym zebraniu organizatorka usłyszała pochwałę za dobrze przygotowane skecze i otrzymała zaproszenie od dyrektora Domu Kultury na kawę.


W niedługim czasie odbyło się kilka roboczych spotkań przy kawie. Ich konsekwencją było powstanie grupy teatralnej „Iskierka Nadziei”. I już od tej pory aktorzy-seniorzy spotykali się w Domu Kultury raz w tygodniu, by pod wodzą swojej szefowej, Zofii Chrostek, i pod fachowym okiem instruktora, Jerzego Rulki, uczyć się aktorskiego rzemiosła. Repertuar dobierali sobie sami, a kiedy zabrakło klasyki, to pani Zosia pisała krótkie scenki z życia. Taki był początek.

W ciągu następnych kilku lat „Iskierka” się rozwijała. Zmieniali się aktorzy i akompaniatorzy, aż formacja przekształciła się w samodzielne Stowarzyszenie Zwykłe Active Seniors in Piecki „Iskierka Nadziei”.

Od 5 lat zespołowi akompaniuje na akordeonie Stanisław Czejdo, a od kilkunastu miesięcy swoją wiedzą i doświadczeniem wspiera aktorka i reżyser teatralny, Krystyna Jędrys z Olsztyna.

W ciągu 10 lat „Iskierki” dały 376 przedstawień. Dla zobrazowania tej liczby, trzeba sobie uzmysłowić, że to 37 występów w ciągu roku. Średnio, jedno przedstawienie co 10 dni. A przecież nie jest to teatr zawodowy, tylko amatorski i aktorzy amatorzy.

Co 10 dni przedstawienie, trzeba się nauczyć ról, nauczyć się śpiewać i odbyć dziesiątki prób przed premierą, dobrać stroje i przebierać się po kilka razy z minuty na minutę, dojechać, nie wyspać się i wrócić po nocy do domu. To tylko wypowiedziana chaotycznie część tego, co trzeba. Bo trzeba jeszcze się uśmiechać i być szczęśliwym. Ale to przychodzi samo, kiedy człowiek czuje się potrzebny.

Jest sobota, 10 kwietnia 2010 roku. Dziś pierwsza w życiu „Iskierki Nadziei” premiera dużego przedstawienia. Od samego rana Dom Kultury tętni życiem. Jego etatowi pracownicy są już na stanowiskach i wykonują rutynowo swoje zadania. Podekscytowani aktorzy amatorzy przygotowują się do występu. Zofia Chrostek chodzi po scenie i sprawdza, czy wszystkie rekwizyty są na swoich miejscach, zagląda w zakamarki, rozmawia z pracownikiem odpowiedzialnym za nagłośnienie i od czasu do czasu zatrzymuje się przy kolejnym bohaterze dzisiejszego przedstawienia, by go wesprzeć rozmową. Ona też jest pełna niepokoju, ale wie, że sukces będzie tylko wtedy, kiedy będą silni.

O godzinie dziewiątej do napełnionej niepokojem, ale też nadzieją, sali widowiskowej wchodzi blady jak ściana dyrektor Domu Kultury, bierze pod rękę panią Zosię i zaprasza do siebie. A kiedy już usiedli na piętrze przy biurku, mówi:

– Pani Zosiu, wydarzyła się tragedia. Nie mogę uwierzyć w to, co teraz powiem. W Smoleńsku rozbił się polski samolot rządowy. Zginął nasz prezydent, a razem z nim jeszcze prawie sto osób, pełniących najważniejsze funkcje w państwie.

– To niemożliwe – odpowiada przestraszona kobieta, pochyla się do przodu i łapie się za głowę.

– I ja nie mogę w to uwierzyć, ale to prawda. Musimy odwołać dzisiejszy spektakl.

– Tak… przedstawienie nie może się odbyć – mówi, jak nieprzytomna, organizatorka niedoszłego przedstawienia.

Za kilka minut w gabinecie dyrektora są już wszystkie „Iskierki”. Słuchają razem z pracownikami Domu Kultury komunikatu radiowego o żałobie państwowej.

Planowana na 10 kwietnia 2010 roku premiera pierwszego przedstawienia odbyła się miesiąc później. Później też, przez kilka następnych lat, „Iskierka” pracowała i występowała w różnych miejscach i na przeróżnych scenach krajowych i zagranicznych.

Jest 23 listopada 2019 roku. „Iskierka Nadziei” świętuje jubileusz dziesięciolecia istnienia. Przyciemnione światła w sali widowiskowej Domu Kultury. Na scenie stoi odświętnie ubrana Zofia Chrostek i spokojnym, wyważonym głosem mówi:

– Z wielką radością i bardzo serdecznie witam wszystkich tu obecnych. Cieszę się, że przyjęliście nasze zaproszenie i jesteście razem z nami. Pragnę szczególnie podziękować wszystkim, dzięki którym mogliśmy, jako zespół, przez 10 lat promować kulturę, gwarę i tradycje Mazur oraz rozsławiać gminę Piecki w kraju i za granicą. Witam serdecznie (w tym momencie pani Zofia przedstawia wszystkie ważne osoby z funkcji, imienia i nazwiska, pozdrawia przedstawicieli lokalnych władz, jednostek samorządowych i instytucji oraz innych przyjaciół zespołu).

Każda witana osoba otrzymuje salwę oklasków, a kiedy brawa już milkną, prowadząca kontynuuje:

– Jubileusz naszego zespołu jest okazją do wspomnień. Dostrzeganie czasu jest cudownym darem seniora, a nasze motto brzmi: „Jedni są wiecznie młodzi, inni są wiecznie starzy, to kwestia aktywności, a nie kalendarzy”… Zapraszam teraz na migawki ze wspomnień naszej przeszłości, a teraźniejszość pokażemy sami. – Światło powoli gaśnie. Na scenie pojawia się biały ekran, a na nim filmowa prezentacja historii „Iskierki Nadziei” we wspomnieniach założycielki zespołu i jego członków oraz osób wspierających. Wspomnienia przeplatane są archiwalnymi zdjęciami oraz filmowymi migawkami.

Kiedy gaśnie ostatni kadr, nastaje cisza. To czas na otarcie wilgotnych oczu. Po chwili z ciszy wyłania się rytmiczne tykanie mechanizmu otwierającego kurtynę, a za nią jest jeszcze głębsza cisza i przestrzeń sceny. Cisza się wydłuża i jest wszechobecna, aż zastępuje ją coraz głośniejsze stąpanie kobiecych stóp, a po chwili na sam środek sceny wychodzą dwie Cyganki.

– Telewizja kłamie, prasa kłamie, radio kłamie! – mówi pierwsza i dodaje: – ale Cyganka prawdę ci powie!

– Daj rękę, Cyganka ci powróży. Widzę wielką miłość – mówi druga.

– Bez kochania i wróżenia, jak bez chleba, żyć się nie da. Widzę! – kontynuuje pierwsza.

– Ja też widzę – wtóruje jej druga.

To początek scenek kabaretowych pod tytułem „Przemalować Świat” w reżyserii Krystyny Jędrys. Aktorów już znamy, bo to członkowie teatru amatorskiego „Iskierka Nadziei”. To oni wzięli we władanie całą scenę. Wchodzą na nią, wypowiadają swoje kwestie, jak zawodowi aktorzy, i z niej schodzą. Trema jest, ale ich nie paraliżuje, bo przy stoliku siedzi sufler i kiedy trzeba podpowiada.

Całe przedstawienie składa się z kilku scenek, wyreżyserowanych i zagranych tak, jak w prawdziwym teatrze. Razem z aktorami jest Krystyna Jędrys. Nie na scenie, oczywiście. Ona wspiera ich za kulisami, a oni czują jej obecność.

Po przedstawieniu są brawa, aktorzy się kłaniają i spieszą się, by się przebrać do następnego wyjścia na scenę.

Kiedy „Iskierki” się przebierają, na scenie śpiewają, w barwnych ludowych strojach, goście zza między, zespół „Oleckie Echo”. Po nich jeszcze raz wychodzą „Iskierki”, już w poszerzonym, pełnym składzie i na finał śpiewają kilka dowcipnych piosenek pod wodzą akordeonisty, Stanisława Czejdo.

Uroczystość kończą życzenia i bukiety kwiatów oraz pamiątkowe statuetki od przedstawicieli gminnych władz.

Zdzisław Piaskowski

MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: redakcja@nowiny24.net