Najważniejsze w życiu to być ludzkim, nie ważnym [ROZMOWA]

- Uratowaliśmy życie prawie dziewięciu tysiącom noworodków - mówi Jacek Gajda, prezes mrągowskiego oddziału HDK. Fot. archiwum prywatne

Jacek Gajda honorowym dawcą krwi jest od końca lat osiemdziesiątych. Na co dzień jest czynnym wojskowym, a od roku zasiada także w Radzie Powiatu Mrągowskiego, której przez „moment” przewodniczył (w chwili obecnej jest wiceprzewodniczącym rady). Na aktywność na pewno nie narzeka, tym bardziej, że od lipca 2015 roku jest prezesem HDK Mrągowo. Pod jego wodzą mrągowscy krwiodawcy tylko w tym roku oddali 320 litrów krwi!


Przede wszystkim gratuluję tegorocznego wyniku mrągowskich krwiodawców.
— Dziękuję bardzo. Oddaliśmy w 2019 roku 320 litrów krwi. Przyczyniło się do tego 711 osób! Widać jak rośnie świadomość ludzi, którzy chętnie dzielą się cząstką siebie. Od początku mojej działalności w HDK, mamy w Mrągowie ponad 1305 litrów krwi, to naprawdę niesamowity wynik. Jeżeli jedna jednostka 0,450 ml, ratuje życie 3. noworodkom, to z zebranej przez nas krwi uratowaliśmy życie prawie 9. tysiącom noworodków.

Jest pan zaangażowany w propagowanie oddawanie krwi. Skąd to się u pana wzięło? Jak to się stało, że „młody Jacek” postanowił przezwyciężyć strach i „nadstawić” żyłę? A może żadnego strachu nigdy nie było?
— Strach? Pierwszy raz oddałem krew w swoim rodzinnym mieście – Przysusze. Było to zaraz po ukończeniu 18 lat – w roku 1988. Pamiętam, że ktoś nas zachęcił, bo była potrzebna krew kobiecie z wypadku. Strachu nigdy nie było, za to była duma i satysfakcja, że moja krew ratuje komuś ŻYCIE.

Pana postawę docenił niedawno wojewoda warmińsko-mazurski. To miłe, ale nie tym się pan pewnie kieruje siadając na fotel?
— Panie redaktorze, honorowi krwiodawcy nie oddają krwi dla odznaczeń. Miło jest, jeżeli pamięta się o nas. Oddajemy krew z serca, z potrzeby pomagania chorym i potrzebującym. Oddawanie krwi sprawia ogromną satysfakcję i w moim przypadku daje mi wiele energii do dalszego propagowania ideii honorowego krwiodawstwa. Dlatego uważam, że każde zdjęcie z akcji poboru krwi, wywiad w radiu, artykuł w gazecie to propagowanie honorowego krwiodawstwa, a nie lansowanie się. Są osoby, które twierdzą inaczej. Przykro jest jeżeli się słyszy, że ktoś oddaje krew, żeby się lansować. Oddawałem krew już wtedy kiedy nie było fb czy innych mediów społecznościowych. Jeżeli ktoś nie chce oddawać krwi – rozumiem, ma do tego prawo. Przynajmniej niech nie przeszkadza i nie hejtuje, bo może kiedyś ta krew będzie potrzebna jemu lub członkom jego rodziny…

fot. archiwum prywatne

Co ludzie powinni wiedzieć o oddawaniu krwi? Dlaczego warto ją oddawać i dlaczego warto zostać krwiodawcą?
— Krwi nie da wyprodukować się w fabryce. Jedynym źródłem na pozyskanie tego życiodajnego płynu jest organizm drugiego człowieka. Dlatego tak ważne jest aby nas – honorowych krwiodawców było jak najwięcej. W Polsce krew potrzebna jest co minutę. Oddawanie krwi jest bezpieczne i tak jak wspominałem sprawia ogromną satysfakcję. Czy może być coś piękniejszego niż ofiarowanie komuś życia?

A jak można zostać krwiodawcą? Bo chyba nie każdy może, prawda?
— Każdy zdrowy między 18 a 60 rokiem życia może być krwiodawcą. Kobiety musza ważyć min. 50 kg. Są pewne choroby, które dyskwalifikują do bycia dawcą krwi. Między innymi przebyte: żółtaczka, choroby układu krążenia, HIV, choroby weneryczne, nadciśnienie tętnicze, itp. To, czy ktoś odda krew zależy od lekarza, który jest na każdej akcji i to on podejmuje decyzję czy dopuszcza do oddania krwi.

Po Mrągowie krąży pomysł uhonorowania krwiodawców. Uważa pan, że np. ulica im. HDK byłaby na miejscu? Jak pan to widzi?
— Ja oczywiście nie mam nic przeciwko. Jeżeli będzie taka wola ludności i władz Mrągowa, to będzie mi i myślę, że wszystkim, którzy bezinteresownie dzielą się cząstką siebie, bardzo miło.

Jest pan też radnym i żołnierzem. To wielce zobowiązujące. Czy dawca, wojskowy i radny mają… cechy wspólne?
— Oczywiście! Bycie żołnierzem to bardzo odpowiedzialna praca, żołnierz ma bronić, pomagać, ratować. Z kolei będąc radnym nie mogę zawieść swoich 710 wyborców, którzy oddali swój głos na mnie. Nie szedłem do Rady Powiatu dla splendoru. Szedłem tam po to, żeby godnie reprezentować swoich wyborców i podejmować działania dla dobra Powiatu Mrągowskiego i ludzi w nim mieszkających. Dla mnie bycie żołnierzem, radnym i dawcą krwi i szpiku to wielki powód do dumy, ale też bardzo wielka odpowiedzialność. Zacytuję słowa Józefa Piłsudskiego: „Największą nagrodą dla żołnierza, jest moralne zadowolenie z dokonanego czynu”. Ja takie zadowolenie mam i czuję.

fot. archiwum prywatne

Z nowym rokiem pojawiają się nowe założenia. Zdradzi pan swoje plany na najbliższe 12 miesięcy?
— Panie redaktorze, plan jest prosty. Marzę o tym, aby kolejny raz pobity został rekord w ilości oddanej krwi. Czyli każda ilość powyżej 320 litrów jest mile widziana. Wiem, że to nie zależy tylko ode mnie, bo ja jestem tylko i aż, jednym z wielu honorowych krwiodawców. Będę dalej zachęcał, propagował idee honorowego oddawania krwi, rejestrację potencjalnych dawców. Bądźmy dla siebie. W koło nas jest tyle cierpienia, chorób, płaczu. Pomagajmy sobie, dajmy sobie nadzieję na życie, zdrowie. Niech połączy nas krew, które ratuje życie.
Moje motto na 2020 rok to: „Najważniejsze w życiu to być ludzkim, nie ważnym”.

rozmawiał Marek Szymański