Każdy, kto przeszedł przez szeregi ZHP, bez obaw wkracza w dorosłe życie

fot. archiwum ZHP Bartoszyce

— Zaraził mnie ten optymizm i radość do świata, natury a przede wszystkim ludzie, którzy tworzą świetną atmosferę. Spodobało mi się noszenie munduru, nauka jego poszanowania i tradycji oraz elementy surwiwalu i ceremoniału opartego na wojsku. Wstąpiłem do drużyny harcerskiej, później założyłem swoją i tak wykreowała się moja służba. To była najlepsza decyzja w moim życiu, jaką do tej pory udało mi się podjąć — phm. Paweł Wołoch, komendant Hufca ZHP w Bartoszycach.


Niedawno zostałeś wybrany komendantem bartoszyckiego hufca ZHP na kolejną kadencję. Z czego jesteś najbardziej dumny, jeśli chodzi o twoją dotychczasową działalność?
— Te cztery lata były bardzo intensywne. Hufiec, mimo wielu starań moich poprzedników, był w słabej kondycji pod wieloma względami. Byliśmy bardzo małym zastępem liczącym niespełna 100 osób i kilka drużyn. Działaliśmy tylko w Bartoszycach i jedna drużyna w Górowie. Spotykaliśmy się w piwnicy. Najbardziej dumny jestem z tego, że wykonałem 350 proc. ambitnych celów, które obrałem sobie wygrywając poprzednią kadencję. Nasza liczebność dziś to prawie pół tysiąca osób w Bartoszycach, Górowie, Galinach i gminie Bisztynek. Powodem do dumy jest też fakt, że staliśmy się widoczni. W końcu nie boimy się wyzwań. Dostrzega nas województwo, ale także struktury krajowe. Dodam, że na działalność harcerzy pozyskaliśmy ponad 400 tys. zł, to jest suma dotacji tylko dla harcerzy i ich działania bez inwestycji i sprzętu. To bardzo cieszy. Jednak pieniądze są lub nie. Najważniejsi są ludzie, stworzyłem zespół, który koordynuje kolejnymi zespołami. Mnóstwo kursów liderskich spowodowało, że jesteśmy dobrze przygotowanymi liderami do prowadzenia największej w regionie organizacji NGO. Warto również nadmienić, że jesteśmy największym organizatorem wypoczynku dzieci i młodzieży, w tym organizujemy pobyt tym najbardziej potrzebującym, zagrożonym problemami alkoholowymi. Pokazujemy młodym ludziom, że w małym mieście nie trzeba ulegać degradacji, że tu też można się rozwijać, zwiedzać świat, podnosić swoje kompetencje.

fot. archiwum ZHP Bartoszyce

Od kiedy jesteś harcerzem i dlaczego postanowiłeś wstąpić do tej organizacji?
Harcerzem jestem od 2012 roku. Miałem wtedy 16 lat. Pojechałem na obóz jako osoba niezrzeszona. Zaraził mnie ten optymizm i radość do świata, natury a przede wszystkim ludzie, którzy tworzą świetną atmosferę. Spodobało mi się noszenie munduru, nauka jego poszanowania i tradycji oraz elementy surwiwalu i ceremoniału opartego na wojsku. Po obozie wstąpiłem do drużyny harcerskiej, później założyłem swoją i tak wykreowała się moja służba. To była najlepsza decyzja w moim życiu, jaką do tej pory udało mi się podjąć.

Powiedz kila słów o bartoszyckim hufcu. Kto z Tobą go współtworzy? Ile macie drużyn i jaką prowadzicie działalność?
Bartoszycki hufiec to obecnie 29 drużyn, dwa szczepy w Górowie i Bisztynku. Kadra instruktorska składa się z 40 osób. Zespół, który ze mną to tworzy to rzesza osób, specjalistów w danych dziedzinach. Ciężar prowadzenia hufca jest na moich barkach jak i komendy hufca, czyli zarządu. Obecnie są to:
pwd. Filip Romanowski, skarbnik;
pwd. Zbigniew Bucki, zastępca komendanta ds. kształcenia;
pwd. Justyna Wołoch, zastępca komendanta ds. pracy z kadrą;
pwd. Jolanta Bajno-Choba, zastępca komendanta ds. organizacyjnych;
pwd. Magda Mrozek, członkini ds. programu;
pwd. Urszula Krysińska, członkini ds. działalności gospodarczej;
pwd. Katarzyna Kaczyńska, członkini ds. środowisk wiejskich.

Dodatkowo jest grono kadry wspierającej, której nie sposób wymienić, bo zajęło by to pół tego wywiadu. Jednak metodyczne wspiera mnie bardzo zespół kadry kształcącej hm. Ewa Kapusto i hm. Sylwia Stankiewicz. Główną skupiamy się na działalności wychowawczej, edukacji nieformalnej. Raz w tygodniu drużyny spotykają się na zbiorach pod okiem drużynowego-wychowawcy. Naszą misją jest wspieranie młodego człowieka we wszechstronnym rozwoju poprzez stawianie mu wyzwań. Dzieci i młodzież w ciągu roku zdobywają stopnie i sprawności, to daje im umiejętności na całe życie. Każdy, kto przeszedł przez szeregi ZHP, bez obaw wkracza w dorosłe życie, umie zarządzać zespołem, organizować wiele rzeczy, wypowiadać się i podejmować działanie w swoim otoczeniu. Dużą wagę skupiamy na wychowaniu patriotycznym, podtrzymujemy tradycje narodowe i uczymy radosnego patriotyzmu. Chcemy by dzieci cieszyły się z Niepodległości.

Jaka będzie ta kadencja? Jakie wyzwania stawiasz sobie jako komendant?
Wyzwaniem na kolejną kadencję jest Dom Harcerza. Tak jak budowaliśmy nasz potencjał, tak teraz jest obawa o jego stabilność, gdyż w wyniku pożaru straciliśmy nasz jedyny lokal na zbiórki i działalność biurową. Do tej pory Dom Harcerza to było miejsce, które tętniło życiem, młodzi ludzie spędzali tam każdą wolną chwilę. Dziś nie mamy takiego miejsca, jesteśmy rozproszeni. Odbudowa Domu Harcerza to mój priorytet.

Kolejnym celem jest zwiększenie naszej skuteczności wychowawczej. Mamy ilość, teraz pracować będziemy nad jakością, jakością osobową jak i jakością działań, które podejmujemy.

fot. archiwum ZHP Bartoszyce

Jak się układa współpraca ze środowiskiem lokalnym, władzami samorządowymi?
Nie ukrywam, że nie byłoby nas w tym miejscu w jakim jesteśmy, gdyby nie sojusznicy na czele z Urzędem Miasta Bartoszyce, który wspiera naszą działalność organizacyjnie, finansowo, ale również merytorycznie. Tak samo w Bisztynku, burmistrz i urząd miejski to wzór współpracy samorządu z harcerstwem. Najważniejsze jest to, by każda ze stron zrozumiała, że harcerstwo jest potrzebne, a wręcz niezbędne nam wszystkim, naszemu regionowi, jak i Polsce! Dużo czasu zajęło mi przekonywanie innych do tego, czym powinno zajmować się harcerstwo. Każdy dzwonił do harcerzy, gdy chciał, by robili sztuczny tłum na wydarzeniach, gdzie nikt z mieszkańców nie przychodzi, albo aby pracowali za darmo na komercyjnych imprezach lub pracowali na czyjąś korzyść. Wiele zawdzięczam rodzicom naszych harcerzy i zuchów, którzy zauważyli naszą ciężką pracę i postanowili nam pomóc.

Z czego jesteś najbardziej dumny?
Jestem bardzo dumny z moich współpracowników, drużynowych, szefów zespołów. Dziś jesteśmy w dobre kondycji. Jednak wymaga to ogromu pracy codzienniej. Księgowość, finanse, biuro, kształcenie, promocja, program, praca z kadrą to działy, które pracują dzień w dzień. Jesteśmy już tak prężną organizacją, że nie da się zwolnić na dwa czy trzy dni. Codziennie wkładamy w to mnóstwo sił, energii i pracy. Mamy nadzieję, że kiedyś ktoś to doceni. My już dziś wiemy i widzimy, że warto.

Dziękuję za rozmowę.

Tomasz Miroński

MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: redakcja@nowiny24.net