Błąd w kalkulacji opłaty śmieciowej na pewno jest. Pytanie tylko – szkolny czy pisarski?

Bałagan w rozliczeniach? Zdjęcie ilustracyjne. Fot. pixabay.com

Koronawirus sieje spustoszenie w Polsce i na świecie. Do Kętrzyna prawdopodobnie jeszcze nie dotarł, ale jakiś nieokreślony wirus dopadł kalkulację, na podstawie której obliczono nową opłatę śmieciową, którą radni przegłosowali podczas lutowej sesji. Okazuje się, że kalkulacja zawiera „szkolny błąd” i cena śmieci powinna być jeszcze niższa. Urząd miasta potwierdza błąd, ale nazywa go… pisarskim i twierdzi, że nic nie trzeba zmieniać w opłacie śmieciowej.


Protekcjonalne uśmiechy drużyny burmistrza Niedziółki i dobry humor samego włodarza towarzyszyły lutowej sesji „obniżkowej”. Co prawda opłata śmieciowa zjeżdżała z sufitu (31,80 zł) tylko lekko pod żyrandol (28,20 zł), ale radości nie kryła cała drużyna nowego burmistrza.

Samospełniająca się przepowiednia
Radny Abramowicz głosił peany na cześć burmistrza, a sam Niedziółka trochę prześmiewczo zapewniał, że na pomyłki już nie ma miejsca, bo sprawa jest poważna.
– Często podważa się nasze kalkulacje, że są niedokładne, że źle przygotowane, albo wręcz za wysokie – mówił wyraźnie pobudzony Ryszard Niedziółka.
W obliczu pomyłki, jaką odkrył portal info-ketrzyn24.pl te słowa brzmią niczym samospełniająca się przepowiednia.

„Szkolny błąd” w kalkulacji
Okazuje się, że mimo zapewnień włodarza, kalkulacja zawiera błąd zwany przez wielu „szkolnym”. Powstał przy przeliczaniu wszystkich śmieci na te, które są już m.in. posegregowane (30% wszystkich śmieci) i te pozostałe, które trzeba odstawić do zakładu unieszkodliwiania odpadów komunalnych, na tak zwaną bramę. Zamiast 4.607 ton, które trzeba odstawić do składowiska i zapłacić za każdą tonę 528 zł, ktoś wstawił w kalkulację kwotę 5.464 ton i po zsumowaniu wszystkich kosztów pojawiła się cena miesięcznej opłaty 28,20 zł, a według info-ketrzyn24.pl powinna wynosić 25,84 zł.

Wyższa matematyka?
Nikt nie zauważył błędu i uchwała oparta na zawierającej szkolny błąd kalkulacji przeszła. Co prawda przed głosowaniem radny Andrzej Niedźwiecki zapytał burmistrza w jaki sposób wyliczono kwotę 28 złotych i 20 groszy, ale dzisiaj przyznaje, że odpowiedzi nie zrozumiał i dlatego wstrzymał się od głosu.
Burmistrz wyjaśniał to na dwa sposoby. Pierwszy: „700.000 podzielić przez 9 i podzielić przez 12. Tu nie ma żadnej skomplikowanej matematyki”. Drugi: „To nie jest trudne. Można odliczyć 2.000 ton i około 360 zł na tonie odejmujemy, dzielimy przez ilość mieszkańców i ilość miesięcy pozostałych do końca roku i tyle mniej więcej wychodzi”.
I wyszło.

Pisana na kolanie?
Damian Nietrzeba, były zastępca burmistrza Kętrzyna uważa, że to kolejny przykład pisania uchwał „na kolanie”. Pierwszy to uchwała o opłatach żłobkowych, którą radni musieli z pewnym niesmakiem poprawiać.
– Po tym jak się okazało, że aktualny zastępca burmistrza Maciej Wróbel podał publicznie nieprawdziwe informacje o przeprowadzonych konsultacjach z rodzicami, które tak naprawdę się nie odbyły – mówi Damian Nietrzeba.
Jego zdaniem, błąd w kalkulacji opłaty śmieciowej trzeba naprawić, bo tego wymaga interes mieszkańców. Pytanie, skąd takie „szkolne” błędy, zbywa tylko szerokim uśmiechem.

Opłata mogłaby być jeszcze niższa
Powodów do śmiechu nie ma za to radny Zbigniew Nowak. Mówi, że trudno jest rozmawiać merytorycznie w obliczu takich błędów.
– To niczym nieuzasadniony pośpiech, spowodowany chyba akcją referendalną – mówi radny.
Radny uważa, że do tej pory drużyna burmistrza opierała się tylko na kierunku „Spytkowo” i nie poszukiwała innych, tańszych rozwiązań.
– Akurat w tym momencie znaleziono tańszego odbiorcę? To jak wobec tego szukano potencjalnych odbiorców w ubiegłym roku – pyta, chyba retorycznie, Zbigniew Nowak.

Pisarski błąd?
Zapytaliśmy urząd miasta, skąd ten błąd? Z odpowiedzi Macieja Wróbla, zastępcy burmistrza Kętrzyna wynika, że błąd jest, ale zupełnie gdzie indziej i nic nie trzeba naprawiać.
Maciej Wróbel: „W związku z tym, że kalkulację ceny przygotowano na wcześniejszym formularzu (z listopada), który był przedstawiony radnym do ceny 31,80 zł nie został jedynie skorygowany opis do jednej wysokości – „Ilość odpadów wywieziona do instalacji komunalnej w Spytkowie 70% wszystkich odpadów zebranych od mieszkańców w tonach”. Prawidłowy opis powinien być: „Ilość odpadów wywieziona do instalacji komunalnych (ok. 80%) wszystkich odpadów zebranych od mieszkańców w tonach”. Wszystkie wartości są zgodne z prawdą, a radni zostali o tym poinformowani. To zwykły błąd pisarski, a nie merytoryczny”.

Błąd, który pojawił się w kalkulacji z lutego burmistrz Wróbel nazwał błędem „pisarskim”. Fot. archiwum

Przyjęte „na oko”?
Zbigniew Nowak na „poinformowanego” nie wyglądał, gdy prosiliśmy go o komentarz do wyjaśnień zastępcy burmistrza. Oto, co nam powiedział na ten temat: „Jeżeli chodzi o wypowiedź wiceburmistrza Wróbla, to moje pytanie brzmi: w jaki to sposób skalkulowano, że 80% wszystkich odpadów to akurat te, które zebrane były od mieszkańców. A ile zebrano od podmiotów? Pan burmistrz może pokazać wyliczenia? Widzę, że błąd usprawiedliwia się stopą procentową przyjętą na oko, by wszystko pasowało. Szkoda, że radni PiS i AS nie byli zainteresowani szczegółową kalkulacją i towarzyszył im także pośpiech”.

I jeszcze „czeski” błąd
Sprawdziliśmy „listopadową” tabelę, na którą powołuje się burmistrz Wróbel. A tam już błąd ani szkolny, ani merytoryczny, ani nawet pisarski. Tym razem „czeski”. I to w kluczowej pozycji: „Ilość odpadów w ciągu roku,którą generują mieszkańcy przyjęta do obliczeń w tonach.” Zamiast 8789 jest 8798.

W tabeli, na którą powołuje się burmistrz Wróbel pojawił się tzw. „czeski” błąd. Fot. archiwum

NASZ KOMENTARZ
Mówią, że pośpiech dobry jest przy łapaniu pcheł. Drużyna burmistrza musi się w końcu wziąć do roboty, bo śmieci to przecież nie pchły. Wyliczenia, które pokazują włodarze radnym, a później mieszkańcom są niedokładne, źle przygotowane i zawierają koszmarne błędy. Błędy w niemal każdym możliwym miejscu. Wystarczy wziąć przyjęty przez radę miejską regulamin mówiący o tym, że „średnia ilość odpadów komunalnych wytwarzanych przez mieszkańca Kętrzyna wynosi rocznie 404 kg”, wziąć dwie tabele publikowane w tekście, potem uzbroić się w kalkulator i oprócz opisanych w tekście błędów można znaleźć jeszcze kilka innych. Powiedzieć niechlujstwo, to jakby nic nie powiedzieć. A może właśnie o to chodziło autorom tych wszystkich … kalkulacji, które z tyloma błędami wypełniają bardziej definicję manipulacji? Co z tym zrobią miejscy radni? Z pewnością nic, bo w tych kalkulacjach liczy się tylko to, że większość zawsze ma rację. Nawet wtedy, gdy ta racja oparta jest na błędach, bo demokracja to przecież podniesiona do góry ręka.

Jarosław Żukowski, masz