Każde pokolenie musi być gotowe na koniec świata [ROZMOWA]

— Tak zwyczajnie po ludzku: tęsknie. To nie tylko tęsknota za parafianami, którzy muszą tylko nielicznie gromadzić się na liturgii tego najświętszego czasu w roku. To tęsknota także za współbraćmi w kapłaństwie — mówi ks. Paweł Rzosiński Fot. Archiwum

— Tegoroczna Wielkanoc jest ogołocona ze znaków religijnych, które w naszej kulturze stały folklorem, takich jak palmy czy tzw. święconka. Jest szansa na dostrzeżenie tego, co istotne w tych świętach, nie tylko przypomnienie wyjątkowego wydarzenia historycznego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa —mówi ks. Paweł Rzosiński, wikariusz  parafii pw. św. Brata Alberta w Bartoszycach.


— Proszę księdza, słowo „koronawirus” zdominowało nasze życie. Co ksiądz sądzi o tej sytuacji?
— To jest jedno z tych wydarzeń, o których Jezus w rozdziale 21 Ewangelii wg św. Łukasza. Podaje tam znaki, które mają zapowiadać jego powtórne przyjście. Sęk w tym, że wymienia zdarzenia, między innymi, zarazy, które powtarzają się w każdym albo w prawie każdym pokoleniu. Oznacza to, każde pokolenie ma być gotowe na koniec świata. Obecna sytuacja pokazuje, że wcale nie jesteśmy wyjątkami w tej kwestii. Docierają głosy, że to na pewno teraz, już się stanie. Historia pokazuje, że te głosy powtarzają się w tego sytuacjach, a Kościół w swoim urzędowym nauczaniu dziś, tak samo jak dawniej był daleki od takiego millenaryzmu (milenaryzm «wiara w tysiącletnie panowanie Chrystusa na ziemi przed końcem świata» — słownik PWN). Jako historyk z zamiłowania mogę tylko dodać, że na pewno jest to „mały koniec świata”, bo kończy się świat, jaki dotychczas znaliśmy, a przychodzi nowe. Świat po korono-wirusie zmieni się, jak po Czarnobylu, Auschwitz, Verdun itd. cofając się w dziejach.

— Co duchowny katolicki robi podczas pandemii?
— Najprościej byłoby powiedzieć, że to samo, co wszyscy, czyli dostosowuje się do sytuacji. Ale to nie tylko dostosowanie, ale też wyjście naprzeciw sytuacji. Zostaliśmy poproszeni, żeby w tym czasie, codziennie o godz. 20.30 modlić się różańcem w duchowej łączności z wiernymi. Dzięki zaproszeniu współbraci, duszpasterzy parafii w Bartoszycach, mogę odpowiedzieć na to wezwanie, współtworząc wydarzenie w mediach społecznościowych. A skoro naszą misję, przyobiecaną uroczyście w dniu święceń jest właśnie modlitwa, dlatego też choć chwilę poświęcam na modlitwę duchowej adopcji w ramach akcji Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej #AdoptujMedyka, modląc się nasz bartoszycki szpital. Pozostając przy obowiązkach naszego stanu to też czas na tworzenie własnych rozważań do nabożeństw medytacyjnych, takich jak Droga Krzyżowa. Wychodząc poza ramy obowiązków duchownego to osobiście jest to stan gotowości do służby, którą zadeklarowałem w ramach Pogotowia Harcerzy ZHR i przynależności do lidzbarskiego oddziału Joannitów. Gdzieś tam na końcu pojawia się hobby: nadrobienie lektury i prac krawieckich, przy czym żałuję, że nie mam materiału i maszyny do szycia, aby brać udział w produkcji maseczek.

— A jak w takiej sytuacji ksiądz spędza Wielkanoc?
— Tak zwyczajnie po ludzku: tęsknie. To nie tylko tęsknota za parafianami, którzy muszą tylko nielicznie gromadzić się na liturgii tego najświętszego czasu w roku. To tęsknota także za współbraćmi w kapłaństwie. Rekolekcje wielkopostne, a nade wszystko wielkoczwartkowa poranna Msza krzyżma w katedrze, pod przewodnictwem biskupa, to okazje do umacniania więzi, których w naszym stanie nic nie zastąpi. Znacznie inaczej wygląda to od strony duchowej. Tegoroczne Święta Paschalne, to okazja do wyciszenia, które chyba można porównać tylko rekolekcjami ignacjańskimi, które swoją drogą polecam. Tegoroczna Wielkanoc jest ogołocona ze znaków religijnych, które w naszej kulturze stały folklorem, takich jak palmy czy tzw. święconka, czyli błogosławieństwo pokarmów itp. Jest szansa na dostrzeżenie tego, co istotne w tych świętach, nie tylko przypomnienie wyjątkowego wydarzenia historycznego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, ale też urzeczywistnienie tego w osobistym życiu, przez przyjęcie nadziei pustego Grobu.

— Jaki ksiądz w tym czasie ma kontakt z parafianami, uczniami?
— Tutaj wielką pomocą są media społecznościowe, dzięki którym możliwa jest wspólna modlitwa i nauka. Dlatego ten kontakt nie urywa się.
Jednak w posłudze sakramentalnej kontakt bezpośredni jest niezbędny i tutaj boleśnie odczuwalne są niedomagania. Ciężkie chociażby jest zmierzenie się z wyegzekwowaniem przepisowej maksymalnej liczby wiernych w świątyni. Natomiast jeśli chodzi o uczniów, to tutaj tylko poruszę jedną kwestię, o której nie chciałem wspominać przy pytaniu o wykorzystanie tego czasu. Bowiem wiele czasu poświęcam na przygotowanie filmików dostępnych na Facebook’u i Youtube’ie, tworzonych jako e-lekcje religii z leksykonem liturgicznym, które trafiają do moich podopiecznych z SP Rodnowo. Dzięki ustawieniom, widzę że są oglądane z różną popularnością. Co prawda sami uczniowie są nieskorzy do oceny mojej pracy. Jednak cieszy informacja od jednego z rodziców, że ich pociecha, cytuję: „ogląda zamiast tych swoich blogerów to jest o wiele lepsze.”

— Dziękuje za rozmowę.

Tomasz Miroński


ks. Paweł Rzosińskiurodzony w Mrągowie jako pół-Kresowiak pół-Kurp. Historyk z pasji, teolog z wykształcenia. Harcerz, strzelec, joannita, krwiodawca. nauczyciel religii w SP Rodnowo i duszpasterz JS 1028 Gietrzwałd. wikariusz  parafii pw. św. Brata Alberta w Bartoszycach.


MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: redakcja@nowiny24.net