Mamy jasny cel: pomóc młodym wejść w dorosłą piłkę [ROZMOWA]

— Pomysłodawcami byli trenerzy naszej akademii. Po analizie kadr w naszej najstarszej aktualnie grupie – trampkarzy okazało się, że 6 zawodników kończy 15 lat, co uprawnia ich już do gry w drużynie seniorskiej, a w następnym roku będzie to już kolejnych 7 zawodników — mówi prezes Radosław Rogowski (fot. archiwum klubu)

ROZMOWA||| Piłkarski światek w naszym regionie „wzbogacił się” właśnie o kolejny klub. Właściwie to nie jest nowy klub, ponieważ do tej pory UKS Mini Soccer Academy Mrągowo, o którym mowa, świetnie radził sobie w piłce dziecięcej i młodzieżowej. Teraz do gry wchodzą seniorzy. W rozgrywkach B-klasy wystartują pod nazwą MSA Mrągowo. O sprawach organizacyjnych, a także celu, jaki sobie stawiają „starsze minisy” opowie prezes Radosław Rogowski.


— Zacznijmy od dość prostego, ale też oczywistego pytania: skąd pomysł na piłkę seniorską?
— Pomysłodawcami byli trenerzy naszej akademii. Po analizie kadr w naszej najstarszej aktualnie grupie – trampkarzy okazało się, że sześciu zawodników kończy 15 lat, co uprawnia ich już do gry w drużynie seniorskiej, a w następnym roku będzie to już kolejnych siedmiu zawodników. Dodatkowo obserwowaliśmy tych chłopców na orliku, kiedy przychodzili grać z dorosłymi, którzy również grają w ligach amatorskich. Na ich tle nasi młodzieżowcy wyglądali przyzwoicie, co utwierdziło nas w przekonaniu, że warto spróbować. Dodatkowo kilku naszych znajomych rekomendowało ten pomysł również jako bardzo dobry i wyrażali chęć gry w takim zespole. My jako trenerzy jesteśmy również w stanie przez 2-3 sezony jeszcze otoczyć ich opieką z boiska. Chcemy mieć chłopców pod stałą kontrolą zarówno treningową jak i wychowawczą, a przy tym chcemy, aby nadal trenowali w wymagającym środowisku z dużą ilością fachowych jednostek treningowych. W okolicy nie znajdziemy zbyt wielu drużyn juniorskich, które organizacyjnie i kadrowo sprostają naszym wymaganiom, abyśmy mogli podjąć decyzję o wypożyczeniu chłopców. Zorganizowaliśmy spotkanie z rodzicami, zawodnikami i sponsorami. Przedstawiliśmy swój punkt widzenia, swoje doświadczenia i możliwości i wszyscy wyszli ze spotkania zachwyceni.

— Jakie różnice organizacyjne napotykacie? Piłka seniorska to jednak inne wyzwania i… problemy.
— Uważam, że jako organizację wyróżnia nas duża niezależność finansowa, stabilność w działaniu, ciągły rozwój i jasna wizja na lata. Mamy doświadczenie w zarządzaniu klubem, znamy przepisy i wiemy jakie wyzwania czekają nas w B-klasie. Ze strony organizacyjnej i finansowej nie widzimy przeszkód do tego, aby spróbować swoich sił. Mamy poparcie naszych lokalnych sponsorów i władz, co dodatkowo mobilizuje nas, aby iść w tym kierunku.

— A jesteście już gotowi do… pierwszej kolejki?
— Aktualnie jesteśmy po dwóch treningach. Od lipca zaczynają się kwestie formalne, takie jak rejestracja zawodników, organizowanie strojów, wyposażenia, ubezpieczenie itp. Przy drużynie będzie pracował sztab ludzi: I trener, II trener, w tym bramkarzy, fizjoterapeuta, kierownik, manager dni meczowych, człowiek od nagrywania meczów. Wprowadzamy jasny podział obowiązków, aby każdy miał 2-3 zadania, za które będzie odpowiedzialny, a które dodatkowo nie będą mocno obciążały tych osób. Wszystko opiera się na wolontariacie i chęci tworzenia nowej historii mrągowskiej piłki oraz wspieraniu młodych. Chcemy zacząć grać w B-klasie, ale pracować jak w klubach profesjonalnych.

Na pierwszym treningu trenerzy Haponik/Nałysnik mieli do dyspozycji 22. piłkarzy, w tym aż czterech bramkarzy (fot. archiwum klubu)

— Utrzymanie sekcji sportowej nie jest tanie. Skąd zatem środki? Piłka dziecięca to dotacje, składki rodziców… W „dorosłej” piłce zawodnicy raczej stronią od utrzymywania drużyny (choć i takich przypadków nie brakuje – vide Wisła Kraków przez moment, po niedawnych perturbacjach).
— Jako pierwszy z fundamentów drużyny seniorskiej postawiliśmy osobny budżet. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, że drużyna seniorów funkcjonuje dzięki wpłatom rodziców z grup młodzieżowych. Zebranie funduszy na pierwszą rundę zajęło nam tydzień. Mamy stworzoną prezentację, która określa wizję tego zespołu na 5-6 lat do przodu. Wszystko opiera się na lokalnych zawodnikach – głównie młodych. Najniższy poziom rozgrywkowy będzie idealnym miejscem do popełniania błędów przez młodzieżowców. Dodatkowym atutem jest to, że nasi lokalni sponsorzy chcą wspierać inicjatywy skierowane do dzieci i młodzieży i to dzięki nim start w lidze będzie możliwy. To nasza wspólna inwestycja.

— Jak oceniacie swoje szanse? Na pierwszy trening przyszło 22. chętnych. Jest w czym wybierać! Ale zdaje się nadal trwa nabór…?
— Oczywiście, dopiero rozpoczęliśmy treningi i w każdym momencie zapraszamy każdego zainteresowanego na nasze zajęcia. Jesteśmy otwarci na młodych i starszych zawodników i każdą osobę, która wyraża chęci trenowania. Mamy zawodników, którzy chcą grać w lidze, ale mamy również osoby, które przychodzą na zajęcia w formie rekreacyjnej z pasji do piłki nożnej i nie oczekują gry w lidze. Dla nas takie osoby to bardzo dobre uzupełnienie ilości osób na treningu, jak również podniesienie poziomu sportowego. Młodzi na tym etapie wyróżniają się pod względem technicznym, a przy starszych zawodnikach muszą nabrać siły i sprytu, aby móc ich na boisku przechytrzyć. Obecnie mamy zadeklarowanych 28. zawodników, ale zdajemy sobie sprawę, że na mecze będą jeździć ci, którym pozwolą na to praca, sprawy osobiste, życie rodzinne. Po jakimś czasie część osób może również odejść, a w ich miejsce przyjdą nowi. To normalny proces tworzenia i życia drużyny.

— Wiemy, że duet trenerski tworzą doświadczeni gracze Marcin Haponik i Szymon Nałysnyk. Jak panowie podzielą się obowiązkami? Będzie „pierwszy” i „drugi” trener?
— Na etapie przygotowań określamy ich jako dwóch trenerów. Bez podziału na to, kto jest pierwszym, a kto drugim. Na dzień dzisiejszy to trener Marcin dysponuje dłuższym stażem i wyższymi kwalifikacjami. Trener Szymon cały czas się uczy, ale posiada już również bardzo wysoki zakres kompetencji i wiedzy specjalistycznej. Panowie wspólnie pracowali w kategoriach młodzieżowych i z pewnością jeden i drugi będą się wzajemnie uzupełniać w różnych zakresach szkolenia, jak również będą się wzajemnie kontrolować. Gdyby jeden z nich złapał trochę luzu to drugi na pewno będzie wywierał presję, aby stale ciężko pracować. Zdajemy sobie sprawę, że trenerzy mają swoje sprawy osobiste, szkolenia, rodziny, dzieci i czasem sytuacja życiowa nie pozwoli na wyjazd na mecz. Jesteśmy w ten sposób zabezpieczeni, bo zawsze któryś z nich będzie dostępny.

— Wiemy już sporo o seniorach, ale poproszę jeszcze o plany i założenia na najbliższy sezon Waszych drużyn młodzieżowych, które przecież radziły sobie ostatnio wyśmienicie.
— Jesteśmy w treningu od początku, jak tylko było możliwe trenowanie w 6-osobowych grupach. Obecnie wkraczamy w okres wakacyjny. Grupy skrzat, żak i orlik będą trenowały 1-2 razy w tygodniu, natomiast grupy młodzik i trampkarz są już w trakcie przygotowań do ligi, która rozpoczyna się 14 sierpnia. Młodzicy i trampkarze będą trenować 3 razy w tygodniu plus mecz kontrolny w weekend. W sierpniu czeka nas jeszcze tygodniowy obóz przygotowawczy w Wydminach. Lipiec wykorzystamy na planowanie pracy na kolejny sezon tak, aby w trakcie rundy nie przejmować się sprawami organizacyjnymi. Zajęcia wakacyjne są otwarte dla każdego chętnego dziecka. Jedynym warunkiem jest kontakt z trenerem tel. 669 383 928, który skieruje dziecko do odpowiedniej kategorii wiekowej oraz podpisanie przez opiekuna zgody na udział dziecka w treningach.

Każdy dorosły, który chce grać w MSA Mrągowo ma postawiony jasny cel i wymagania: pomóc młodym, być wzorem na boisku, wychowywać, wspierać i motywować. Starsi zawodnicy mają być bazą i fundamentem (fot. archiwum klubu)

— Pozostaje jeszcze kwestia nazwy… No bo przyzna pan, że UKS Mini Soccer dla dorosłych facetów to trochę jednak nietypowa nazwa.
— Dokładnie, nazwa nie jest skierowana dla dorosłych panów. Nasz klub ma również nazwę skróconą „MSA Mrągowo” i pod tą nazwą będą się identyfikować osoby jako „starsze minisy” z drużyny seniorów. My dorośli mamy być na boisku ambasadorami naszego klubu. Wyznawcami jego idei i celów. Młodsi zawodnicy, dzieci przychodząc na mecze z rodzicami będą patrzeć na zawodników z seniorów jak na swoich idoli z ich klubu, którzy grają prawdziwe mecze. Każdy dorosły, który chce u nas grać ma postawiony jasny cel i wymagania: pomóc młodym, być wzorem na boisku, wychowywać, wspierać i motywować. Starsi zawodnicy są bazą i fundamentem, aby wprowadzić młodych do dorosłej piłki, są ich kloszem ochronnym na boisku.

— Dziękuję za rozmowę.

Marek Szymański