Ataki ad personam mnie motywują [ROZMOWA]

Kacper Jędrzejczak, redaktor naczelny info-Ketrzyn24.pl ma lokalnym władzom wiele do zarzucenia (fot. screen Telewizja Mazurska)

Strony, na których mieszkańcy obwieszczają swoje niezadowolenie pojawiają się co jakiś czas, a potem nagle znikają. Na tym tle portal info-Kętrzyn24.pl – przynajmniej na razie – wydaje się dopiero rozkręcać, a publikowane informacje coraz bardziej szokują. Jego twórca coraz częściej też spotyka się z nieprzyjemnościami ze strony konkurencji, a także „obstrzeliwanych” władz lokalnych. Dostaje się jednym i drugim, zresztą nie bez reakcji, jednak Kacper Jędrzejczak, główny „sprawca” portalu, nie poddaje się, o czym wspomina w rozmowie z Markiem Szymańskim.



Czy wyborczy start w barwach PSL to grzech czy przestępstwo?
– To może coś sobie wytłumaczmy, bo pewnie chodzi o wybory w 2014 roku. Zostałem poproszony by dołączyć do zapełnienia list w okręgu kętrzyńskim. Nie prowadziłem żadnej kampanii, nie było żadnego mojego plakatu, w tej sprawie nie zrobiłem nic. Wygląda na to, że w obecnej kadencji samorządowej start z listy PSL jest przestępstwem, warto jednak przypomnieć, że 5 lat temu to przestępstwo popełnili również obecny burmistrz Kętrzyna Ryszard Niedziółka i prezes KOMEC-u Michał Krasiński.

Ten fakt wypłynął na nowo dopiero teraz, kiedy zacząłeś działać w roli dziennikarza. Była, może wciąż jest, jakaś fascynacja Polskim Stronnictwem Ludowym?
– Nie było i nie ma fascynacji tą opcją polityczną. Faktem jest, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych mieli kilka ciekawych pomysłów. Tyle że poglądowo bliżej mi do Konfederacji niż do PSL.

Dziennikarz powinien być bezstronny – podzielasz tę opinię?
– Tak i tym kieruję się w prowadzeniu portalu. Nie ma u mnie podziału na partię. To, że pewne osoby i gazety chcą mi przyszyć taką łatkę… No cóż, liczyłem się z tym faktem. W Kętrzynie, jak widać, nie można być bezstronnym. Trzeba jasno się określić. A jak nie to i tak cię ktoś zaszufladkuje.

A jak oceniasz lokalne dziennikarstwo? Uważasz, że jest tak źle, że sam musiałeś się za to wziąć?
– Widziałem ogromną stronniczość lokalnych mediów. Nie docierały do nas żadne informacje z drugiej strony, co zaczęło mnie martwić. Zacząłem pytać i odkryłem jak wiele jest przed mieszkańcami ukrywane. Postanowiłem podzielić się tym z ludźmi. Dlatego też powstał portal Info-Kętrzyn24.pl

Ale przyznaj, że i tobie zaraz niektórzy łatkę przyszyli. Chodzi o stronniczość na rzecz byłego burmistrza…
– Gdyby poprzedni burmistrz nadal był u władzy i robił to samo co obecni to też bym go krytykował. Choć niektórzy mówią, że tęsknię za poprzednikiem. Nie zgadzam się z tym. Nie było mnie w Kętrzynie przez kilka lat. Wróciłem już po wyborach, w momencie kiedy urząd obejmował obecny włodarz.

Zdążyłeś się już jednak przekonać, że rola dziennikarza nie jest wdzięczna. Piszesz o szykanach, podpadłeś konkurencji. Nie zniechęca cię to?
– Motywuje mnie to, bo ataki ad personam pokazują słabość władzy i lokalnych mediów, w niektórych wypadkach wręcz obnażają totalną niewiedzę na mój temat. Zwłaszcza o książce, której nie wydałem, bo jeszcze jej nie skończyłem pisać.

No właśnie, z książką rękę do ciebie wyciągnął redaktor naczelny Nasze Miasto Kętrzyn, Jarosław Żukowski. I chyba tylko on. Na jakim jej etapie w takim razie jesteś?
– Właśnie kończę poprawiać tekst. Rozmawiałem wstępnie z kilkoma wydawnictwami i padły już nawet terminy wydawnicze, lecz głęboko się zastanawiam czy nie pójść w druga stronę i przy pomocy ludzi nie wydać jej samodzielnie.

O, czyli nie poszła w kąt z uwagi na info-Kętrzyn24.pl?
– Spokojnie, cały czas nad nią pracuję.

Powróćmy do tematu. Uważasz że w mieście naprawdę jest tak źle?
– Nie byłoby źle gdyby słowa obecnego burmistrza z kampanii wyborczej się spełniły, te o końcu układu biznesowo-towarzyskiego. Ciężko mi powiedzieć czy jest źle. Moim zdaniem nie zmieniło się nic na dobre po zmianie władzy, a w niektórych elementach burmistrzowi Niedziółce poszło gorzej niż poprzednikowi.

Rok rządzenia może to jednak za mało na tak mocne oceny? Widzisz jakieś pozytywy?
– Pozytywne może być to, że ludzie przejrzeli na oczy i obudzili się z marazmu. Rok rządzenia może być krótkim okresem do oceny, lecz patrząc na roszady personalne, zmiany, zwolnienia, podjęte decyzje to oceniam go bardzo słabo.

To może ten parasol medialny ma chronić władzę, i nie chodzi już tylko o lokalne zależności, przez ten pierwszy, trudny okres?
– Istotą mediów jest niezależność i rzetelność, jednak ostatnio poruszona przeze mnie kwestia faktur mówi inaczej. Widać dokładnie to, że niektórzy dziennikarze są powiązani z obecną władzą od kilku lat.

Na wykazanie tego „kwity” nie są potrzebne. Ty jednak coraz częściej sięgasz po materiały, które przynajmniej dla części mieszkańców powinny być szokujące.
– Zaczynając działalność portalu postawiłem sobie za cel, że piszę tylko o tym co jest potwierdzone w faktach lub na dokumentach. Pisanie na podstawie pomówień, plotek jest dla mnie strzałem w kolano i utraty wiarygodności.

Tylko ta twoja wiarygodność i tak jest wystawiana na próbę. A może powinieneś pisać o kimkolwiek tylko wstawiać „zdjęcia ilustracyjne”, jak to miało miejsce z twoim wizerunkiem…?
– Pokazało to bardzo niski poziom dziennikarski w regionie, reprezentują go „patologiczni” redaktorzy. Uświadomiło mnie to, że ludzie potrzebują alternatywy.

Czyli ostatnie wydarzenia nie złamią cię i nadal będziesz prowadził info-Kętrzyn24.pl?
– Największym bólem obecnie rządzących jest to, że nie potrafią mnie odwieść od prowadzenia info-Kętrzyn24.pl. Mnie to motywuje, a pisanie traktuję jako pasję, choć mam ich wiele. Po za tym na razie nic nie stoi na przeszkodzie, abym sumiennie prowadził swój portal.

Dzięki za rozmowę.
– Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników „Nowin Północnych”.