Nie zamykamy się na ludzi [WYWIAD]

Fot. Marek Szymański

To miał być krótki wywiad, zapowiedź koncertu, może kilka zdań podsumowania. Wyszło inaczej, bo tacy ludzie jak mój rozmówca – Wojciech Wojda, lider zespołu Farben Lehre – zawsze mają coś do powiedzenia. Rozmowa przeciągnęła się do trzech godzin. Poniżej zapis tylko tego co miało dotyczyć koncertu, który odbędzie się 8 lutego w mrągowskim klubie Ceglana (szczegóły koncertu TUTAJ). Reszta niech pozostanie naszą tajemnicą.



Robiliście już jakieś podsumowanie „Stacji Wolność”?
— Trasa promująca nasz ostatni jak dotąd album skończyła się wraz z końcem 2019 roku. W tym roku przypada 15-lecie ukazania się jednej z kluczowych płyt Farben Lehre – a może nawet i najważniejszej z dotychczasowych, czyli „Farbenheit”. Stwierdziliśmy, że tegoroczny repertuar koncertowy wypełni materiał oparty w dużym stopniu o utwory właśnie z tej płyty.

Jeżeli o samo podsumowanie chodzi, to w ramach promocji „Stacji Wolność” zagraliśmy ponad 100 koncertów, nie tylko w Polsce. Byliśmy mile zaskoczeni pozytywną reakcją publiczności, tym bardziej, że w przeciwieństwie do kolegów z innych zespołów, które podczas swoich promocyjnych tras wykonują 3-4 nowe kawałki, my zaczęliśmy od grania czternastu numerów ze „Stacji Wolność”, a skończyliśmy na jedenastu… To świadczy o dwóch rzeczach: po pierwsze te utwory świetnie sprawdzają się w wersjach koncertowych, a po drugie ludzie wręcz domagają się grania materiału z tej płyty.

Z uwagą obserwowaliśmy reakcje ludzi i oceniamy, że odbiór był na tyle dobry, że kilka utworów ze „Stacji” na stałe wejdzie w naszą koncertową setlistę.

Wspomniałeś już o tej nowej, ruszającej właśnie trasie Farbenheit. Zaraz zresztą startuje kolejna edycja Punky Reggae Live i muszę przyznać, że nie zwalniacie tempa.
— Tempo, które sobie narzuciliśmy, zaczęło się 15 lat temu, właśnie od wydania płyty „Farbenheit”. Do 2003 roku graliśmy po 20-30 koncertów rocznie, w 2004 ich liczba zwiększyła się do 60, a od 2005 do dzisiaj gramy już około 100 koncertów w ciągu każdego roku. Od tamtej pory staramy się poniżej tego pułapu nie schodzić. Można powiedzieć, że obchodzimy nie tylko 15-lecie samej płyty, ale też – jak to określiłeś – 15-lecie nie zwalniania tempa. Jak łatwo policzyć, od momentu wydania płyty „Farbenheit” do końca bieżącego roku, w którym świętujemy jej rocznicę, zagramy ponad 1500 koncertów.

Niezły wynik. Z racji ilości koncertów, ale też dzięki ich jakości, przysporzyliście sobie niezłą grupę stałych bywalców imprez, na których gracie. Pozwól, że zażartuję – prowadzicie jakiś rejestr gdzie, kto będzie?
— Z tym rejestrem już dawno się pogubiliśmy (śmiech). Na przestrzeni tych 34 lat naszego grania, publika przez cały czas się zmienia. Jedni przychodzą, drudzy odchodzą – jedni wracają, a inni na całe lata znikają. Oczywiście żadnego rejestru nie prowadzimy, ale faktycznie niektóre twarze widziane pod sceną często się powtarzają (mamy dobrą pamięć wzrokową), jednak regularnie przybywają również całkiem nowi ludzie.

W kwestii koncertów są dwie szkoły – albo gra się bardzo dużo i praktycznie wszędzie (tak jak Farben Lehre), albo sporadycznie i w wybranych lokalizacjach. Zasugerowałeś, że wraz z ilością koncertów przybywa nam słuchaczy. To fakt, ale przy takiej częstotliwości koncertów przypływ ludzi oraz frekwencja mogłyby być teoretycznie większe, gdybyśmy na scenie pojawiali się znacznie rzadziej. Są bowiem zespoły, które grają po 10-20 koncertów w ciągu roku i z automatu mają wyższe frekwencje na pojedynczych koncertach. To wynika poniekąd z tego, że są trudniej dostępni i ludzie na nich pojadą kilkadziesiąt, albo kilkaset kilometrów, gdyż każdy ich koncert staje się dużym wydarzeniem w okolicy, jeśli mogę tak powiedzieć. Farben Lehre w ostatnich latach przyzwyczaiło słuchaczy do regularnych występów, ale nic nie trwa wiecznie, więc od czasu do czasu przypominam, że: „ludzie przychodzą, ludzie odchodzą” i nigdy nie ma pewności, który nasz koncert będzie tym ostatnim w danym mieście…

Miałem jeszcze zapytać skąd się bierze to jeżdżenie za wami, ale zdaje się, że wyczerpałeś ten temat.
— Nie my powinniśmy być adresatem tego pytania, tylko Ci ludzie. A co ich przyciąga do Farben Lehre? Być może fakt, iż staramy się wykonywać swoje zadanie najlepiej jak potrafimy, a koncerty zawsze gramy na maxa, czyli na 100%. Powiedziałem to jakieś 30 lat temu i w tej kwestii kompletnie nic się nie zmieniło.

Jako zespół macie świetny kontakt z ludźmi, nie jesteście nadęci, nie gwiazdorzycie. Może to też ma jakieś znaczenie?
— To subiektywne. Ja akurat zgadzam się z tezą, jaką postawiłeś, że jesteśmy kapelą, która nie zamyka się na ludzi. Praktycznie na samym początku naszej działalności powiedziałem, że muzyka stanowi świetne narzędzie do nawiązywania bezpośredniego kontaktu z ludźmi, spotykania się z nimi, dając jednocześnie możliwość wymiany pozytywnej energii. Jest trochę takim pomostem pomiędzy twórcą, a słuchaczem oraz wyjątkowo skutecznym kanałem komunikacji. Każdy koncert staje się dla nas okazją do nawiązania pozytywnych relacji z publicznością, która się na nich pojawia. Odnoszę wrażenie, że ludzie najnormalniej w świecie potrafią docenić taką postawę. Jednak z opiniami bywa różnie. Znam też takie, które głoszą, iż Farben Lehre to kapela gwiazdorska i komercyjna. Cóż, każdy ma prawo do własnego zdania, a jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził.

Ja słyszałem z kolei, że gracie dla licealistów (śmiech).
— Ktoś kto tak mówi, najwyraźniej nie był na naszym koncercie od ponad dekady i powtarza za przeproszeniem bzdury, tudzież „opowieści z zielonego lasu”, które od dawna są już nieaktualne. Obecnie średnia wieku na naszych koncertach kształtuje się w okolicach 30-40 lat, zatem to publiczność, która czasy szkolne zdążyła już zapomnieć. Chociaż w sumie mogę się zgodzić z taką tezą – gramy dla licealistów, tyle że tych byłych… (śmiech)

Swoją drogą, życzyłbym sobie licealistów na naszych koncertach, tyle że raczej niekoniecznie przychodzą, albo może ja ich nie zauważam. Tak czy owak zapraszam serdecznie do Mrągowa, a tym dociekliwym życzę powodzenia w wypatrywaniu licealistów na sali.

Byliście już raz w Mrągowie. Jakie wrażenia wywieźliście z Ceglanej rok temu?
— Ciągnie nas do Mrągowa, co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze nadrabiamy zaległości, bo zdaje się, że koncert z grudnia 2018 roku był naszym debiutem w tym mieście, aczkolwiek nie jestem pewien czy nie graliśmy tam kiedyś jakiegoś pleneru. Po drugie – podobało nam się wówczas, tym bardziej że Ceglana jest dobrym miejscem do grania, dlatego też chętnie tam wrócimy w wersji koncertowej.

Mimo, iż niedawno minął zaledwie rok od naszej poprzedniej wizyty, to wracamy do Mrągowa z zupełnie inną setlistą, tym razem opartą o zawartość albumu „Farbenheit”. Przy okazji, miło nam będzie uczestniczyć w koncercie, z okazji 25-lecia działalności naszych przyjaciół z The Analogs.

No i znowu uprzedziłeś moje pytanie. Miałem zapytać o tę wyjątkowość koncertu związaną z jubileuszowym koncertem Analogsów.
— Wiesz, wychodzę z założenia, że każdy koncert może być wyjątkowy. Nie tylko frekwencja, jubileusz Analogsów czy rocznica naszego albumu mogą sprawić, że dla ludzi ten koncert okaże się unikalny. Akurat my – jak już wspomniałem – zawsze gramy koncerty na 100% i nie ma możliwości, że tym razem miałoby być inaczej. Właśnie to jest fajne w koncertach, że nigdy nie wiesz, który z nich stanie się wyjątkowy i niepowtarzalny. Bo są rzeczy, których przewidzieć się nie da, a wyjątki od reguł czasem się zdarzają.

Analogsi grają z wami też inne koncerty na trasie Farbenheit?
— Grają z nami całą trasę Punky Reggae Live, która startuje już tydzień po Mrągowie. Ponadto na jesieni również planujemy kilka wspólnych koncertów, przy okazji ich zacnego jubileuszu.

To tak jeszcze na koniec… Masz już zapewne poukładane koncerty Farben Lehre na pierwszą część roku – powiedz gdzie będzie można was zobaczyć w okolicy Warmii i Mazur?
— Faktycznie, do końca kwietnia kalendarz jest już zamknięty. W weekend, w którym pojawimy się w Mrągowie gramy też Suwałki i Elbląg. Z kolei później, w sobotę 14 marca w ramach Punky Reggae Live pojawimy się w Iławie (Iowa Music Bar) i to na razie wszystko w tych okolicach, ale trudno przewidzieć co będzie potem. Na pewno jesienią planujemy zagrać chociażby w Lubawie, ale nie ma jeszcze konkretnego terminu.

rozmawiał Marek Szymański

MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: redakcja@nowiny24.net