Zarzut znęcania się nad partnerką to nie wszystko. 37-latek musi się od niej wynieść

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. archiwum policji

Ponad 2 lata milczała i znosiła upokorzenia, awantury, popychanie, szarpanie za włosy. Po ostatniej awanturze poskarżyła się członkom rodziny, którzy wezwali policjantów. Jej pijany i agresywny partner został zatrzymany i umieszczony w policyjnej celi. 


Z piątku na sobotę, (21-22.02) policjanci interweniowali w jednym z mieszkań w Sępopolu, gdzie pijany mężczyzna miał uderzyć i szarpać za włosy swoją konkubinę. Pokrzywdzona kobieta sama nie wezwała policji, ale opowiedziała o tej sytuacji członkowi rodziny, który wezwał policjantów. Interweniujący funkcjonariusze zastali w mieszkaniu wystraszoną kobietę z widocznymi otarciami na twarzy i pijanego mężczyznę, który przyznał się jedynie do nieporozumienia z partnerką. Agresor został zatrzymany i umieszczony w policyjnej celi, gdzie trzeźwiał.

Pokrzywdzona kobieta po przemyśleniu swojej sytuacji zdecydowała się złożyć zawiadomienie o znęcaniu się nad nią przez konkubenta. Kobieta przyznała policjantowi, że awantury w jej mieszkaniu trwają już od ponad 2 lat. Kobieta opowiedziała, że wielokrotnie była popychana, szarpana za ubrania, uderzana w głowię i całe ciało oraz poniżana, niepokojona i wyzywana – mówi oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bartoszycach.

W niedzielę 37–latek usłyszał zarzut znęcania się nad konkubiną. Mężczyzna przyznał się do przestawionego zarzutu fizycznego i psychicznego znęcania się nad partnerką. Decyzją prokuratora ma policyjny dozór, zakaz kontaktowania i zbliżania się do pokrzywdzonej, musi też wyprowadzić się z mieszkania kobiety.

Za przestępstwo znęcania się nad osoba najbliższą kodeks karny przewiduje karę do 5 lat pozbawiania wolności.

Źródło: KPP Bartoszyce