Polityka śmieciowa Kętrzyna? Czy istnieje?

Fot. Nowiny Północne

Przysłuchując się kolejnym sesjom rady miejskiej, podczas których radni dyskutują o opłacie śmieciowej można mieć wątpliwości, czy nasze władze wiedzą o co chodzi i co zrobić, by zabezpieczyć interes mieszkańców. 


Gdy w listopadzie radni burmistrza windowali pod sufit opłatę śmieciową narracja była jasna. Winny jest Hećman, który nie chciał by Kętrzyn był w Mazurskim Związku Międzygminnym, właścicielu zakładu utylizacji odpadów komunalnych w Spytkowie.

Radna Wioletta Czech oceniła decyzję o rezygnacji z uczestnictwa w związku jako straconą szansę Kętrzyna. — Gdybyśmy mieli swoje składowisko śmieci, płacilibyśmy za wywóz odpadów 12 złotych i 59 groszy od mieszkańca — wtórował jej podczas listopadowej sesji Maciej Wróbel, zastępca burmistrza Kętrzyna.

5 milionów leżało na stole?
Ryszard Niedziółka poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że w momencie, gdy Kętrzyn, a właściwie Hećman odmówił wpłacenia do związku 5 milionów (dokładnie 5,3 mln zł) jako wkładu własnego na budowę zakładu i pozostałe gminy musiały zapłacić za Kętrzyn, uznały nasze miasto za „czarny charakter”.

— Możemy sobie wyobrazić, jakie było podejście pozostałych gmin ze związku do Kętrzyna — tłumaczył „śmieciową” izolację miasta Niedziółka.

Cała polityka śmieciowa Niedziółki kręciła się wokół tego, by wstąpić do związku. A oni kręcili nosem i mówili Niedziółce, że przyjmą Kętrzyn, ale dopiero pod koniec 2020 roku. Dlatego jeszcze w listopadzie przekonywał radnych, że nic nie można zrobić i trzeba ustalić cenę na 31,80 zł, bo tak wskazują wyliczenia z excela.

Tylko Spytkowo
Radni Niedziółki uwierzyli i nawet im przez myśl nie przeszło, że może być inne rozwiązanie niż Spytkowo i wina Hećmana. Zagłosowali na „tak”. Gdy 29 stycznia na politycznym horyzoncie Kętrzyna pojawiła się groźba zorganizowania referendum, by odwołać Niedziółkę, a głównym zarzutem wobec niego była właśnie cena opłaty śmieciowej, ratusz ruszył do ofensywy. Na początku lutego wieść gminna niosła jak na skrzydłach informację, że będzie obniżka.

Damian Nietrzeba, były zastępca burmistrza Kętrzyna mówi, że to nie tylko jego odczucie, że ostatnia obniżka po ostatniej podwyżce jest efektem groźby referendum w Kętrzynie. — Być może jest to efekt wytężonej pracy władz miasta, jednak nastąpił on dopiero po ogłoszeniu rozpoczęcia zbierania podpisów — mówi Damian Nietrzeba.

Podczas lutowej sesji radni zmienili uchwałę o opłatach i od 1 kwietnia wynosić ona będzie 28,20 zł od mieszkańca. Odtrąbiono sukces ekipy Niedziółki. Radny Krystian Abramowicz niczym trener II klasy Jarząbek z „Misia” wygłosił pean na cześć zwycięzców. — Mrówcza praca organu wykonawczego dała efekt w postaci obniżki — mówił podczas sesji.

Kętrzyn finansował niską cenę innych
Żeby ogłosić sukces, potrzebna też była zmiana narracji. Winnym wszystkich nieszczęść pozostał nadal Hećman, ale już nie dlatego, że pozwolił Kętrzynowi wystąpić z Mazurskiego Związku, ale raczej dlatego, że to on zaczął wozić kętrzyńskie śmieci do Spytkowa.

— Można odnieść wrażenie, że Kętrzyn poprzez cenę 814 złotych na bramie w części finansował to, co Mazurski dzisiaj ma — mówił podczas lutowej sesji Niedziółka. I dodawał, że już nie musi zabiegać o przystąpienie do giżyckiego związku, bo znalazł tańsze rozwiązanie, dzięki czemu można obniżyć też opłatę śmieciową dla mieszkańców. W jednej wypowiedzi mówił, że gminy Mazurskiego poprzez działania Hećmana nie miały zaufania do Kętrzyna, ale za chwilę dodawał, że ostatnio Mazurski z Kętrzynem nie rozmawia po partnersku.

— Powiedziano mi, że opłata za wstąpienie do związku (5,3 mln zł) powinna być rewaloryzowana — wyraźnie rozbawiony wyjaśniał Niedziółka.

Burmistrz przespał cały rok?
Radna Helena Szymkiewicz podczas lutowej sesji stwierdziła, że burmistrz przespał ostatni rok zamiast szukać dobrego dla mieszkańców rozwiązania. Z opinią radnej zgadza się Damian Nietrzeba. — Bez mrugnięcia okiem składali projekty uchwały zwiększające opłaty dla mieszkańców, tłumacząc że miasto jest jedynie pośrednikiem i nie ma wpływu na wysokość kosztów — mówi Nietrzeba.

Okazuje się jednak że ma i to duży, dodaje były zastępca burmistrza. — To miasto decyduje kto będzie odbierał odpady i w jaki sposób, to miasto odpowiedzialne jest za edukację w zakresie segregacji śmieci i to miasto powinno dążyć do zmniejszania ilości odpadów wywożonych na składowiska — mówi Damian Nietrzeba.

Niedziółka odpierał zarzuty radnej Szymkiewicz i wyraźnie zdenerwowany tłumaczył, że to nieprawda, że przespał, wręcz przeciwnie: działał cały czas. — Rozmawialiśmy od września — odpowiadał radnej. Tyle, że kilka chwil wcześniej przyznawał, że pierwszy sygnał, że ktoś chce z Kętrzynem rozmawiać o śmieciach dostał… 16 stycznia. Z kim więc rozmawiał?

Koniec końców są powody do radości. Radny Abramowicz wycenił ten sukces na 14,40 zł dla 4-osobowej rodziny. — To pokaźna oszczędność — mówił podczas swojego wystąpienia Abramowicz. Nie dodał już, że ta sama 4-osobowa rodzina, mimo tych „znaczących” oszczędności, będzie musiała wysupłać 112,80 zł miesięcznie i zapłacić za swoje śmieci.

Spalarnia pod domem radnego Ćwika?
Mazurski tymczasem podniósł opłatę śmieciową dla swoich mieszkańców do 27 złotych. Tym samym mit o niskiej cenie przy posiadaniu swojego składowiska upadł. Ale już powstał kolejny, teraz liczy się spalarnia. Może powstanie w Kętrzynie? Nie wiadomo, ale lokalizacja już jest, bo radny Czesław Ćwik zażartował, że nastały dziwne czasy, że marzymy o spalarni pod swoim domem. Problem w tym, że pomysł spalarni w Kętrzynie ma już ponad 20 lat. Wtedy wzmianka o tym, że może być budowana właśnie w Kętrzynie wywołała panikę porównywalną tylko do tej wywołanej przez koronawirus.

Jarosław Żukowski

MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA: redakcja@nowiny24.net