Historia jednej piosenki: Zamaskowani tytani

Kadr z teledysku do utworu "Zamaskowani tytani" węgorzewskiej formacji San Quentin. Fot. zespół

Wszyscy mamy „swoje” piosenki. Mają je zarówno słuchacze, jak i sami artyści, którzy nie do każdej stworzonej przez siebie kompozycji podchodzą przecież tak samo. Niektóre mają dla nich szczególne znaczenie. W cyklu „Historia jednej piosenki” zajmiemy się takimi utworami, tyle że stworzonymi tutaj, na Warmii i Mazurach. W premierowym odcinku przyjrzymy się piosence świeżutkiej, bo mającej premierę dosłownie kilkanascie dni temu. Wykonuje ją zespół San Quentin z Węgorzewa, a sam utwór mówi o bohaterach ostatnich paru miesięcy. Opowiada o „zamaskowanych tytanach”.


Chyba nietrudno zgadnąć kim są ci tytułowi zamaskowani tytani. Nietrudno też domyślać się intencji węgorzewskich rockmanów. — Ten utwór powstał spontanicznie — wyznaje szczerze basista Mariusz Predenkiewicz. — Kiedy wirus dotarł do polskich granic, widzieliśmy szok, psychozę wśród ludzi. Zaczęliśmy rozmawiać z kolegami, ratownikami medycznymi z naszej jednostki wojskowej (11. Mazurski Pułk Artylerii – przy. red.) na temat COVID-19 i wymyśliliśmy, że fajnie by było zrobić taki numer o ludziach ze służby zdrowia, którzy są na pierwszej linii frontu w walce z wirusem.

Jak podkreślają muzycy zgodnie „Zamaskowani tytani” to rodzaj podziękowań dla wszystkich osób, które — nie bacząc na strach i niebezpieczeństwo — niosą pomoc innym.

MAM TO!
Zadzwoniliśmy do naszego przyjaciela Roberta Zapory, niesamowitego tekściarza, kompozytora, człowieka, który pisze mnóstwo wierszy i piosenek. Po kilku dniach Robert oddzwonił do nas i mówi: „Mam to, to będą „Zamaskowani tytani” — opowiada Mariusz. Dalej wszystko poszło jak lawina. Tekst pojawił się na sali prób, powstały pierwsze riffy, które się spodobały wszystkim. W zasadzie standardowa procedura, ale „Zamaskowani” od początku mieli być czymś więcej niż „kolejnym utworem”. Chociaż muzycy podeszli do niego „po swojemu”, czyli z rockowym sznytem. Jak przyznają, utwór jest trochę inny, jednak chcieli zachować klimat twórczości San Quentin. I chyba nawet im się to udało.

POZYTYWNE REAKCJE
Ludzie, którzy z zespołem są na dobre i na złe, na ten nowy utwór reagują pozytywnie. Jak mówi Mariusz: — Nasi przyjaciele i znajomi zawsze dają nam porządnego kopa do systematycznej pracy.

Tyle jednak, że to nie tylko fani i sympatycy zespołu przyjęli „Zamaskowanych” z entuzjazmem. Utwór dobrze oceniono także w… Ministerstwie Obrony Narodowej. To właśnie za sprawą MON powstał klip, zrealizowany w Wojskowym Centrum Edukacji Obywatelskiej w Warszawie. — Jeszcze raz bardzo dziękujemy — mówią muzycy. — Utwór jest już grany w różnych stacjach radiowych w naszym regionie, ale nie tylko. Mamy cichą nadzieje, że uda nam się zrealizować jeszcze jeden cel, o którym opowiemy później.

TO NIE WYBRYK…
a całkiem poważna sprawa — przekonuje basista San Quentin. — Takie akcje mają na celu robienie czegoś dobrego dla innych ludzi. A my się na to zawsze będziemy pisać.
„Zamaskowani tytani” w tej chwili podbijają Internet. Takie utwory są jak najbardziej potrzebne. Wyzwania, jak to podjęte przez muzyków z Węgorzewa, dodają otuchy cichym bohaterom walki z pandemią, a nam pokazują jej rozmiary.

Marek Szymański
m.szymanski@nowiny24.net