Marek Dominiak: traktuje mieszkańców tak, jak sam chciałbym być traktowany

Marek Dominak pełni funkcje burmistrza Bisztynka od 2014 roku Fot. Archiwum

NASZA ROZMOWA. Wiem, że większość urzędników nie sprzyjała mi w wyborach 2014 roku ale wiedziałem też, że swoją postawą mogę ich przekonać do nowego sposobu zarządzania i myślę, że mi się udało — mówi Marek Dominiak, burmistrz Bisztynka.


Sprawuje Pan funkcję burmistrza drugą kadencję, jak by Pan porównał pierwszą i drugą? W której pracowało się Panu lepiej? Która jest bardziej efektywna?
Przez całe swoje życie zawodowe byłem bardzo wymagający w stosunku do siebie i wiedziałem, że taki sposób podejścia do pracy muszę przelać na pracowników urzędu. Jeżeli chodzi o efektywność to myślę, że obie kadencje są podobne. Konsekwentnie działamy w kierunku poprawy infrastruktury, ale także na rzecz poprawy życia mieszkańców. Oczywiście tak, aby podejmowane działania były zgodne z przepisami ustawy o finansach publicznych oraz możliwościami budżetu.

Niestety bardzo często wybory jakie podejmuję to wybory między tym co konieczne, a tym co możliwe.

Pierwsza kadencja, a zwłaszcza pierwszy rok mojej pracy to była przede wszystkim zmiana nawyków pracowników urzędu, ich nastawienia do interesantów i ich problemów, a przede wszystkich współpracy między sobą. Od samego początku wiedziałem, że w tym obszarze potrzebne są zmiany. Wyznaję zasadę, że mieszkaniec jest najważniejszy i jego sprawy są rozpatrywane w pierwszej kolejności. Jako burmistrz Bisztynka zasadę tę wcieliłem w życie podkreślając, że zmieniamy poziom kultury osobistej i obsługi mieszkańców wśród pracowników urzędu. Kolokwialnie mówiąc tworzymy „przyjazny urząd”, gdzie burmistrz swoją pracę wykonuje jak służbę wobec mieszkańców i kieruje się empatią w ich sprawach. Założyłem sobie, żeby tak traktować mieszkańców, jak sam chciałbym być traktowany. I tak to działa do dzisiaj.
Jestem samorządowcem od początku funkcjonowania samorządów czyli od 1990 roku. Mimo dużego doświadczenia obejmując urząd burmistrza wiele spraw było dla mnie nowych. Zdarzało się, że moją lekturą do poduszki była ustawa o finansach publicznych. Do wszystkich spraw należy podchodzić sprawiedliwie, sprawiedliwie i jeszcze raz sprawiedliwie a przede wszystkim merytorycznie.

Nie można kierować się mściwością czy złośliwością wobec nieprzychylnych mi mieszkańców.

Wiem, że większość urzędników nie sprzyjała mi w wyborach 2014 roku ale wiedziałem też, że swoją postawą mogę ich przekonać do nowego sposobu zarządzania i myślę, że mi się udało. Zresztą na początku pierwszej kadencji pracę straciły tylko trzy osoby: zastępca burmistrza, radca prawny i po pół roku dyrektor Ośrodka Kultury i Aktywności Lokalnej. Życie pokazało, że prawie już sześć lat z nowym – starym burmistrzem można pracować dla dobra Gminy i Miasta Bisztynek.
Z jakich inwestycji zrealizowanych w ostatnim czasie jest Pan najbardziej zadowolony, a czego nie udało się jeszcze zrealizować?
W 2019 roku realizowaliśmy inwestycje na prawie 10 mln. zł. Przyjmując, że budżet gminy Bisztynek wynosi ok. 31-32 mln. zł., w tym ok. 10 mln. zł. wydatki celowe w obszarze społecznym oraz wydatki w sferze budżetowej, to pozostająca kwota z budżetu nie napawa optymizmem. Na pewno cieszy fakt, że dzięki środkom pochodzącym z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w ramach Ponadlokalnego Programu Rewitalizacji Sieci Miast Cittaslow, czyli około 200 mln. zł. dedykowanym 14 samorządom mogliśmy zrealizować dwie duże inwestycje.

Wyremontowana została Brama Lidzbarska i zagospodarowany został teren wokół niej oraz przebudowane zostały dwie przedwojenne wille, w których mieściło się przedszkole. W efekcie tej przebudowy powstał nowoczesny Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, którego powierzchnia użytkowa do obsługi mieszkańców wynosi ok. 660 metrów kwadratowych, podczas gdy w starej siedzibie był to metraż ok. 150 metrów kwadratowych.

Były też inne inwestycje. Przedszkole Samorządowe w Bisztynku zostało przeniesione do budynku Szkoły Podstawowej w Bisztynku. Wykonaliśmy ekspertyzę dwóch przedwojennych willi, w których teraz jest MOPS, a wcześniej na przestrzeni kilkudziesięciu lat funkcjonowało przedszkole. Ekspertyza potwierdziła bardzo zły stan techniczny budynków, co w perspektywie dwóch lat oznaczałoby konieczność zamknięcia przedszkola. Ponadto u wielu dzieci pojawiły się alergie, spowodowane najprawdopodobniej zagrzybieniem pomieszczeń przedszkolnych. Reforma edukacji polegająca na wygaszaniu gimnazjum przyczyniła się do tego, że w budynku szkoły zwolniły się pomieszczenia. W efekcie prac budowlanych na parterze szkoły rozpoczął funkcjonowanie Żłobek Miejski na 15 miejsc, zaś na I piętrze powstały duże sale dla czterech grup przedszkolaków. Wartością dodaną tego budynku jest fakt, że dzieci mogą korzystać przez cały rok szkolny z sali sportowej.
Sukcesywnie prowadzone są prace drogowe. W tej chwili rozpoczęliśmy działania związane z rozszerzeniem sieci kanalizacyjno-wodociągowej Bisztynka w dwóch miejscach tj. w obrębie działek przeznaczonych do sprzedaży pod usługi oraz budownictwo jedno i wielorodzinne.
Złożonych mamy też kolejnych kilka wniosków inwestycyjnych oraz w najbliższym czasie kupimy nową koparkę tzw. obrotową, która będzie na drogach gruntowych odtwarzała rowy, których w większości nie ma.
Najgorzej u nas sytuacja wygląda z mieszkaniami komunalnymi. Wiemy, że w chwili obecnej są środki zewnętrzne na tego rodzaju inwestycje na poziomie 35 proc. dofinansowania, ale są to kosztowne inwestycje, które na chwilę obecną przegrywają z innymi wydatkami. Być może w projekcie budżetu na 2021 roku uda nam się wygospodarować środki na dokumentacje projektową takiego budynku.
Jak ocenia Pan szeroko pojętą działalność kulturalną w gminie? Czy jest w tej kwestii w pełni wykorzystany potencjał mieszkańców, gminy i miasteczka? 
Dobry działacz kulturalny, tak jak dobry nauczyciel zawsze powinien mówić, że można zrobić coś jeszcze lepiej i więcej. Przez niespełna 6 lat w aspekcie działalności kulturalnej uważam, że działo się bardzo dużo. Był to bardzo dobry obszar promocji Gminy i Miasta Bisztynek realizowany przez dyrektor Wiolettę Jaskólską, która przede wszystkim wyszła na zewnątrz z działalnością kulturalną. Dużo można na ten temat mówić. Na pewno zaangażowanie w tym obszarze Uniwersytetu Trzeciego Wieku i Seniorów, a tych ludzi jest w społeczeństwie coraz więcej powoduje, że ludzie ci mają szansę na rozwój. Myślę, że jest jeszcze sporo do zrobienia w obszarze dzieci i młodzieży. Wiem, że jest to zadanie dla nowego dyrektora Ośrodka Kultury i Aktywności Lokalnej, którym od 2 listopada jest Pan Paweł Wołoch.
Oświata to często bardzo „krótka kołdra” w samorządach, jak to wygląda w gminie Bisztynek? 
Temat finansowania oświaty w samorządach budzi od lat moje krytyczne uwagi przede wszystkim w samorządach, w których funkcjonują szkoły o bardzo małej liczebności uczniów. Przytoczę Państwu kilka faktów. 29 września br. Rada Miejska w Bisztynku podjęła uchwałę w sprawie zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej im. Polskiego Towarzystwa Leśnego w Grzędzie. Procedura zmierzająca do likwidacji tej szkoły jest podejmowana przez samorząd gminy już po raz trzeci. Wcześniejsze próby zakończyły się negatywnymi opiniami Warmińsko-Mazurskiego Kuratora Oświaty oraz Ministra Edukacji Narodowej. Decyzja Rady Miejskiej w Bisztynku wynika z niesprawiedliwego sposobu finansowania oświaty w przypadku tak małych szkół, jak szkoła w Grzędzie. Przytoczę kilka podstawowych faktów. Oświatę samorządy przejęły pilotażowo w 1994 roku, a pozostałe które tego nie zrobiły obowiązkowo w 1996 roku i poziom dofinansowania był bardzo wysoki tzn. Zapewniał 100 proc. wszelkich kosztów, w tym kosztów remontowych. Z upływem lat zmieniała się demografia w gminach i niestety zmniejszało się dofinansowanie oświaty tam, gdzie malała liczba uczniów. Ministerstwo Edukacji Narodowej stosuje algorytm oświatowy, czyli specjalny wzór, wg którego organ prowadzący (gmina) otrzymuje środki na prowadzenie oświaty. Z upływem lat okazało się, że gminy, w których są szkoły o coraz mniejszej liczebności uczniów muszą coraz więcej dopłacać do subwencji oświatowej. Niestety, pomimo naszych usilnych starań i składanych wniosków i pytań na ręce Prezydenta RP, Premiera RP, bezpośrednich pytań Ministrom Edukacji Narodowej pani Annie Zalewskiej i panu Dariuszowi Piontkowskiemu, Parlamentarzystów, Warmińsko-Mazurskiego Związku Gmin, rozmowy z Wojewodą Warmińsko-Mazurskim, przedstawicielami Warmińsko-Mazurskiego Kuratorium Oświaty oraz w mediach, sposób i poziom dofinansowania w gminach, gdzie funkcjonują mało liczebne szkoły i mało liczne klasy zmienia się w kierunku coraz większego finansowania oświaty z budżetów gminnych, a coraz mniejszego finansowania z subwencji oświatowej. Aktualnie w gminie Bisztynek dofinansowanie z subwencji oświatowej wynosi 54 proc., natomiast z budżetu gminy wynosi 46 proc. Kwotowo koszty oświaty w naszej gminie to około 8,6mln zł. z czego środki własne to ok. 4 mln zł. Powodem tego stanu rzeczy jest liczebność uczniów w szkole i w klasie. Proszę sobie wyobrazić, że średnia uczniów w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Bisztynku, gdzie uczy się około 260 uczniów wynosi około 17 w klasie, w szkole w Sątopach średnia wynosi około 13 uczniów na klasę, natomiast w Szkole Podstawowej w Grzędzie średnia wynosi 5 uczniów, a nawet mniej. Ponieważ w tej chwili jest 39 uczniów na osiem klas, co daje średnią na poziomie 4,88.

Prawie cztery lata temu podjęliśmy próbę likwidacji Szkoły Podstawowej w Grzędzie. Rada Miejska w Bisztynku podjęła uchwałę w tej sprawie. Było to konsekwencją tego, że ani ówczesny dyrektor tej szkoły, ani rodzice nie wyrazili zgody na przekształcenie placówki w szkołę stowarzyszeniową. Wówczas toczyły się rozmowy z Panią Prezes Stowarzyszenia Edukator z Łomży, która w tamtym czasie prowadziła 42 małe szkoły w Polsce i wyrażała chęć przejęcia szkoły w Grzędzie. Nie było takiej zgody, pomimo że byliśmy w Szkole Podstawowej w Spytkowie k. Giżycka (prowadzonej przez Edukator). Spotkaliśmy się tam z nauczycielami i rodzicami szkoły prowadzonej przez to stowarzyszenie. Gdyby nauczyciele i rodzice wyrazili zgodę to szkoła funkcjonowałaby w innej formule.

Próbowaliśmy też pójść w kierunku utworzenia środowiskowego dziennego domu pomocy lub też innej formy pomocy w obszarze senioralnym. Są rządowe środki na ten cel. Odbyły się co najmniej 3-4 spotkania z przedstawicielami innych tego typu domów pomocy społecznej. W założeniu prace znalazłyby panie sprzątaczki, kucharki, budynek byłby cały czas ogrzewany, nie dochodziłoby do degradacji budowlanej obiektu. Następną próbą idącą w jednej linii z tymi działaniami była propozycja pracy dla prawie wszystkich nauczycieli (oprócz jednej) w szkole w Bisztynku i w ówczesnym gimnazjum w Bisztynku. Rozmawiałem z każdym nauczycielem z Grzędy indywidualnie i tylko jedna nauczycielka wyraziła zgodę. Wcześniej powołałem zespół, który wszystko policzył, wypracowano cztery warianty, stąd wiedzieliśmy, że nauczyciele mogą dostać pracę dlatego, że było dużo nadgodzin w tych placówkach, o których wspomniałem wcześniej. Tych działań dla zapewnienia innej formy działania szkoły w Grzędzie było dużo więcej. Warmińsko-Mazurski Kurator Oświaty w sprawie zamknięcia szkoły wydał opinię negatywną. Odwołaliśmy się do Ministra Edukacji, jego opinia była również negatywna. Złożyłem zażalenie na decyzję tych instytucji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, ale w ostatniej chwili wycofałem to zażalenie. Miałem nadzieję, że zostaną zmienione wagi w subwencji oświatowej, że może coś się zmieni w finansowaniu małych szkół. Tym bardziej, że byłem u Wojewody Warmińsko-Mazurskiego w tej sprawie. Na tym spotkaniu był również obecny Warmińsko-Mazurski Wicekurator Oświaty. Prosiłem wówczas o doraźne przeznaczenie środków pochodzących chociażby z rezerwy w kwocie ok. 600 tys. zł. rocznie na dofinansowanie szkoły w Grzędzie. To się nie udało. Na spotkaniu z ówczesną Minister Edukacji Anną Zalewską w Urzędzie Wojewódzkim zabrałem głos w sprawie niewystarczających środków finansowych. Pani Zalewska zapewniła mnie, żebym się nie martwił bo planowane było spotkanie Ministra Edukacji z Ministrem Finansów dotyczące zmiany finansowania małych szkół. W zasadzie nic się nie zmieniło, bowiem w subwencji dla małych szkół dokonano kosmetycznych zmian. Po 3-letnim okresie, tj. rok temu Rada Miejska w Bisztynku podjęła po raz drugi uchwałę o zamiarze likwidacji Szkoły Podstawowej w Grzędzie. Dopowiem, że uczniów nie przybywało, funkcjonowały tam klasy 2, 3 i 5-cio osobowe. W związku z tym, że ogłoszony został stan epidemiologiczny związany z rozprzestrzenianiem się koronawirusa procedury trwały o wiele dłużej. Odwołaliśmy się do Ministra Edukacji Narodowej, na którego opinię czekaliśmy ponad cztery miesiące. W międzyczasie wystąpiliśmy z pismem ponaglającym, ponieważ do 31 sierpnia miała się cała sprawa zakończyć. W lipcu odwołaliśmy się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i do tej pory nie mamy odpowiedzi. W związku z tym na ostatniej Sesji Rady Miejskiej w Bisztynku 29 września ponownie podjęta została uchwała o zamiarze likwidacji szkoły w Grzędzie. Uchwała została podjęta jeszcze we wrześniu, żeby do 31 sierpnia 2021roku, w końcu znalazło się jakieś rozwiązanie. Faktem jest, że subwencja w skali kraju rośnie. Z 45 mld zł. wzrosła w ostatnim czasie do 49 mld. zł. To usłyszałem na spotkaniu z Ministrem Edukacji Dariuszem Piontkowskim. Natomiast w przypadku takiej gminy jak nasza i tak mało licznej szkoły subwencja zmalała o ponad 440 tys. zł. bo po prostu ubyło uczniów i ma to się nijak w stosunku do ogólnego wzrostu subwencji w skali globalnej. Jeżeli tak malutkie szkoły mają funkcjonować, to czy wobec takich szkół nie powinno się zastosować finansowania poza algorytmem oświatowym. W Grzędzie mamy klasę, w której jest teraz jeden uczeń. Powstaje pytanie za co wypłacać pensję nauczycielom podczas np. tygodniowej nieobecności ucznia w szkole. Nauczycieli jest tam w tej chwili 17, podczas gdy liczba uczniów wynosi 39. Sytuacja jest absurdalna. Podczas nagrania w Telewizji Bart-SAT miałem okazję spotkać się z dyrektorem Zespołu Administracyjnego Oświaty Miasta Bartoszyce, gdzie usłyszałem, że subwencja wystarcza na realizację zadań oświatowych w 85 proc., przypomnę, że w Bisztynku w 54 proc. Na szkołę w Grzędzie wydajemy 60 proc. z budżetu gminy, subwencja starcza na 40 proc. Nie może tak mocno „rozchodzić się” dofinansowanie subwencji, jak w przypadku miasta Bartoszyce i Gminy i Miasta Bisztynek. Gdyby zachować proporcje dofinansowania jak w Bartoszycach, czyli 85 proc. Do 15 proc., których nam brakuje w naszej gminie co roku dawałoby to kwotę 2,7 mln zł. Uważam, że to burmistrz stoi na straży środków publicznych, gdzie razem z Radnymi decyduje o ich wydatkowaniu. Zapisy zawarte w art.70 pkt 2 Konstytucji RP mówią o bezpłatnym nauczaniu w publicznych szkołach. W mojej ocenie i nie tylko mojej dofinansowanie z budżetu państwa powinno uwzględniać warunki działania małej szkoły, a nie wyłącznie ilość uczniów. Poziom dofinansowania z subwencji oświatowej jaki ma miasto Bartoszyce pozwoliłby Bisztynkowi na wydatkowanie około 2,7 mln złotych co roku na inne ważne społecznie zadania.

Chciałbym i oczekuję odpowiedzi od Ministra Edukacji Narodowej: „Do jakiego momentu ma zmniejszyć się ilość uczniów w szkole, żeby można było przeorganizować oświatę w gminie?”. Do pełnego obrazu podaję ilość uczniów w szkole w Grzędzie na chwilę obecną: klasa I – 5 uczniów, klasa II – 5 uczniów, klasa III – 3 uczniów, klasa IV – 3 uczniów, klasa V – 1 uczeń, klasa VI – 8 uczniów, klasa VII – 11 uczniów, klasa VIII – 3 uczniów.

Frustracja i rozżalenie nauczycieli i rodziców tej szkoły, jakie towarzyszy nam już od kilku lat jest wynikiem rażąco niesprawiedliwego finansowania przez subwencję oświatową. W dalszym ciągu, pomimo drobnych poprawek wzór algorytmu edukacyjnego jest liczony zdecydowanie na ucznia. Powtórzę pytanie: „Do ilu ma zmniejszyć się ilość uczniów w szkole?” lub inaczej „Do którego momentu ma być tak duża i coraz bardziej powiększająca się różnica w dofinansowaniu mało licznych szkół z środków publicznych?”. Mam też wątpliwości, czy już tak nieproporcjonalnie duże koszty ponoszone przez gminę są zgodne z ustawą o finansach publicznych?
Z racji wykształcenia i zamiłowania „od zawsze” jest Pan związany ze sportem lokalnym. Jak Pan ocenia tę dziedzinę? Czym gmina może się pochwalić, a co należy poprawić? 
Mówiąc o sporcie lokalnym należy spojrzeć na kulturę sportową i wychowanie fizyczne bardzo szeroko. Istniejąca w Gminie i Mieście Bisztynek infrastruktura sportowo-rekreacyjna sprzyja aktywności fizycznej zarówno dzieci, młodzieży jak i dorosłych. Zespół Szkolno-Przedszkolny w Bisztynku dysponuje dwiema salami gimnastycznymi, w pobliżu szkoły funkcjonuje stadion miejski, siłownia zewnętrzna oraz kompleks boisk sportowych Orlik, na którym animatorzy prowadzą systematyczne zajęcia sportowe oraz treningi. Współpraca Gminy Bisztynek oraz Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży IMPULS w Bisztynku zaowocowała powstaniem placu zabaw na najliczniejszym osiedlu w Bisztynku przy ul. Słonecznej. Życzylibyśmy sobie, żeby przede wszystkim frekwencja na lekcjach wychowania fizycznego w szkołach była wysoka. Muszę pochwalić uczniów ze Szkoły Podstawowej w Sątopach, którzy na inauguracji sportowego roku szkolnego 2020/2021 zajęli drużynowo II miejsce w biegach przełajowych, osiągając wysokie wyniki indywidualnie. Bardzo wysoko oceniam sekcję karate shinkyokushin, gdzie o poprawę sprawności dzieci, młodzieży i dorosłych dbają specjaliści. Od wielu lat Gmina Bisztynek wspiera Ludowy Klub Sportowy „REDUTA” Bisztynek oraz do niedawna działający Ludowy Klub Sportowy „ORKAN” Sątopy. W LKS REDUTA od niedawna utworzona została sekcja dzieci 7-8 letnich, gdzie widać zaangażowanie zarówno dzieci jak i rodziców. To przede wszystkim od rodziców powinno zależeć jaki będzie stopień sprawności swoich dzieci.
Gmina Bisztynek od samego początku należy do sieci miast Cittaslow. Jakie były, są i będą z tego tytułu korzyści? 
W 2005 roku Miasto Bisztynek zdecydowało się na udział w Stowarzyszeniu Sieci Miast Cittaslow, stając się obok Reszla, Lidzbarka Warmińskiego oraz Biskupca miastem założycielskim. Członkostwo w Cittaslow uwarunkowane było spełnieniem kryteriów z zakresu: ochrony środowiska, infrastruktury, przywrócenia warunków historycznej zabudowy miasta, ochrony i promocji produktów i rzemiosł lokalnych, turystyki i gościnności.
Znając uwarunkowania Bisztynka dostrzeżono w tym możliwość rozwoju poprzez wykorzystanie naturalnych warunków miasta, w którym brak jest zakładów przemysłowych, w którym życie toczy się własnym tempem odpowiadającym idei slow citties. Nieduża aglomeracja Bisztynka sprawia, że tworzy ono idealny model „miasta dobrego życia”, w którym stawia się na ochronę przyrody, powietrza, wpieranie lokalnych potraw i rzemiosł oraz dąży do poprawy jakości życia mieszkańców. Przynależność do stowarzyszenia pozwala na skuteczną promocję miasta oraz wiąże się ze zobowiązaniem do ciągłego rozwoju poprzez realizację projektów poprawiających jakość życia w mieście.
Działania samorządu bisztyneckiego (2014-2020) w pigułce:

Od 2014 roku w Bisztynku zrealizowanych zostało wiele zadań spójnych z ideą Cittaslow: 
Wykonane zostały inwestycje rewitalizacyjne sprzyjające zachowaniu historycznej zabudowy 
miasta: zrewitalizowana została Brama Lidzbarska będąca jedynym zachowanym elementem 
obwarowań miejskich Bisztynka. Wykonane zostały zewnętrzne prace konserwatorskie 
i restauratorskie, prace adaptacyjne wnętrza Bramy oraz zmodernizowany została teren wokół 
budynku. Wszystkie prace przeprowadzone zostały z dbałością o zachowanie pozostałych 
detali starej zabudowy. 
Dwie zabytkowe wille będące dotychczas siedzibą Przedszkola Samorządowego 
zostały przebudowane i dostosowane do potrzeb Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej 
w Bisztynku Obydwie inwestycje wykonane zostały z puli środków przeznaczonych 
dla miast należących do Sieci Cittaslow w ramach Ponadlokalnego Programu Rewitalizacji 
Sieci Miast Cittaslow. 
Wykonane zostały prace konserwatorskie elewacji budynku Urzędu Miejskiego w Bisztynku, 
budynku przy ul. Sienkiewicza 3, Reja 1.

Zrealizowanych zostało wiele inwestycji, które znacząco wpłynęły na poprawę 
jakości życia mieszkańców: przebudowie uległa oświatowa baza lokalowa 
(w 2017 roku powstał Żłobek Miejski w Bisztynku, w roku 2018 zmodernizowano 
I piętro Szkoły Podstawowej w Bisztynku na potrzeby przedszkola, wraz z początkiem roku 
szkolnego 2019/2020 funkcjonowanie rozpoczął Zespół Szkolno- Przedszkolny w Bisztynku, 
wykonano termomodernizację budynku Szkoły Podstawowej w Sątopach). 
Przebudowane i zmodernizowane zostały: 
ulice (ul. Sportowa, ul. Spółdzielców, ul. Asnyka, ul. Orzeszkowej, ul. Prusa, ul. Słoneczna, 
ul. Ceglana, ul. Kolejowa (b. Dworcowa), 
ciągi piesze (aleja na cmentarzu komunalnym w Bisztynku, chodniki przy ul. Kościelnej ), 
parkingi (ul. Kolejowa naprzeciwko Marysieńki oraz naprzeciwko 
Zespołu Szkolno- Przedszkolnego).

Sukcesywnie modernizowana jest infrastruktura wodno-ściekowa: 
(budowa sieci kanalizacji sanitarnej dla miejscowości Wojkowo oraz budowa oczyszczalni 
ścieków dla budynku świetlicy wiejskiej w Księżnie; budowa wodociągu do Łędławek.

Wdrożone zostały e-usługi ułatwiające interesantom dostęp do Urzędu

Podjęte zostały działania sprzyjające ochronie środowiska naturalnego: 
wykonano 31 instalacji OZE u 19 indywidualnych odbiorców z terenu Gminy i Miasta Bisztynek.

Organizowane były wydarzenia mające na celu pielęgnowanie naszej lokalnej 
historii tradycji i kultury oraz rodzimych rzemieślników: 
W 2015r. świętowaliśmy 630-lecie nadania praw miejskich Bisztynkowi; 
W 2017r. Rada Miejska ustanowiła nowy herb, flagę i pieczęć zgodnie z opinią Komisji 
Heraldycznej; 
lokalni wytwórcy corocznie biorą udział w imprezach, festynach lokalnych (dożynki, dni rodziny, 
Tydzień Cittaslow), regionalnych (Festiwal miast Cittaslow), 
a nawet międzynarodowych ( Pasieka Ranczo w Kaczej Dolinie z Nowej Wsi Reszelskiej 
na wystawie we Włoszech).